Pindera o Jędrzejczyk – Namajunas: Bokserski pojedynek

Inne

Sędziowie wypunktowali jednogłośne zwycięstwo Rose Namajunas, choć moim zdaniem Joanna Jędrzejczyk nie była od niej gorsza.

Punktacja 49:46 po prostu nie oddaje tego co działo się w Barclays Center. Zacznijmy od tego, że pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie i naprawdę mógł się podobać. Rozgrywany był w stójce, w dużej mierze na zasadach bokserskich w których obie panie pokazały mistrzowskie umiejętności. 
 
Pierwsza runda była bardzo trudna do punktowania, bardzo wyrównana, obie prezentowały szybkie, bokserskie akcje, były maksymalnie skoncentrowane i dość ostrożne. Jędrzejczyk musiała mieć w głowie pierwszy pojedynek, w którym została znokautowana i straciła mistrzowski tytuł. Namajunas od początku szukała podobnego zakończenia, ale Polka uważała na jej lewy sierpowy i nie dawała się zaskoczyć.
 
Każdy atak Amerykanki był niebezpieczny, na szczęście dla Jędrzejczyk niewiele jej ciosów dochodziło celu. Podobnie wyglądała druga runda, więc  nie dziwi, że wypunktowano je na korzyść broniącej tytułu Namajunas. Trzeba jednak koniecznie podkreślić, że obie były bardzo wyrównane, a statystyki ciosów to potwierdzają.
 
Co innego trzecia, dla mnie pewnie wygrana przez Jędrzejczyk, która wyraźnie spowolniła Amerykankę niskimi kopnięciami. Był też klincz przy siatce, w którym Polka nie dała sobie zrobić krzywdy. Boksersko Jędrzejczyk też była w tym starciu lepsza.
Co więcej dla mnie wygrała też czwartą rundę, choć kopnięć było mniej, ale podobała mi się jej walka w dystansie i kilka prawych, którymi trafiła Namajunas. 
 
W tym momencie wydawało się, że jest na dobrej drodze, by odzyskać mistrzowski pas. Zawsze słynęła z żelaznej kondycji, a taktyka zaczęła wreszcie przynosić rezultaty.
 
Ale piąte, ostatnie starcie lepiej zaczęła Namajunas. Później do głosu doszła Jędrzejczyk i myślałem, nie znając punktacji sędziów, że wynik wciąż jest sprawą otwartą. 
 
W ostatniej fazie walki Amerykanka obaliła Polkę i choć  na samym obaleniu się skończyło, to ta akcja z pewnością pomogła sędziom podjąć decyzję na korzyść Namajunas.  
 
Końcowy werdykt  trudno podważać, ale na ile znam się na boksie, a był to w dużej mierze bokserski pojedynek z elementami kickboxingu i jednym obaleniem, mógł też zostać wypunktowany na korzyść Joanny Jędrzejczyk. W dużej mierze o wyniki zadecydowały dwie pierwsze rundy, które zostały przyznane broniącej tytułu Amerykance. I jak najbardziej rozumiem rozgoryczenie Polki, która uważa że nie zasłużyła na porażkę.
 
Jedno trzeba jednak podkreślić: bardzo wysoki poziom sportowy tej walki. Dla mnie najlepszej podczas tej gali UFC.
Na koniec dwa słowa o zwycięstwie Karoliny Kowalkiewicz z Felice Herrig. Nie wiem jak jeden z sędziów mógł widzieć wygraną Amerykanki. Kowalkiewicz była lepsza bez cienia wątpliwości. Kto wie może w niedalekiej przyszłości zobaczymy ją w walce z Namajunas. Już raz ją pokonała, więc może zrobi to również w starciu o tytuł, jeśli dostanie taką szansę.
Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze