Czy sam zainteresowany jest zadowolony ze swojego występu? - Jestem zadowolony, ale wiem, że czegoś jeszcze brakuje. Człowiek się tak szybko nie uczy. Trzeba umiejętnie te siły rozkładać, ale przeboksowałem wszystkie rundy. Przed walką wiedziałem jak mam boksować, ale bardziej walczyłem ze sobą, aby zachować chłodną głowę. Wyszedłem do ringu dwunasty raz, pojawiła się presja. Trzeba się cieszyć z tego co było. Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Jest wygrana i Bogu dziękować – powiedział Balski.

Doświadczony, 35-letni Denis Grachev postawił twarde warunki i kilkukrotnie zagroził Polakowi. - Grachev na pewno lekko nie bił i gdzieś tam po głowie kilka razy dostałem. Nie mam jeszcze dobrej obrony. Muszę się jeszcze uczyć dalej i rozwijać. Pierwszy raz zaliczyłem dziesięć rund, egzamin zdany. Rywal też nie był pierwszym, lepszym, bo było widać, że w półdystansie dużo lepiej zachowywał się niż ja. Trochę się jednak nauczyłem. Gus Curren pokazywał mi co należy robić.  – rzekł w swoim stylu.

Kiedy ujrzymy ponownie w ringu 27-letniego pięściarza? - Promotor powiedział mi, że za dwa miesiące zaboksuję. Teraz trochę odpoczniemy i trenujemy dalej. Z kim i gdzie to jeszcze jednak nie wiadomo. Miło usłyszeć słowa, że mógłbym walczyć o pas, ale wiem w jakim miejscu się znajduję i zdaję sobie sprawę, że jeszcze dużo nauki przede mną. Z walki na walkę będzie coraz lepiej – zaznaczył na koniec.