Co takiego stało się w trakcie przygotowań do walki z Kalengą? - Tydzień przed walką przewróciłem się na treningu podczas ćwiczeń. Tak mocno uderzyłem lewą dłonią, że nie mogłem dosłownie podnieść szklanki wieczorem, dosłownie szklanki. Płakałem jak dziecko. Powiedziałem „nie dam rady, chyba odwołujemy walkę”. Stwierdziłem jednak, że prześpię się z tym. Nad ranem było już ciut lepiej. Zrobiłem zdjęcia i okazało się, że ręka jest mocno stłuczona, ale nie było złamania. Natomiast dwa tygodnie przed pojedynkiem poszedł mi łuk brwiowy, więc te przygotowania naprawdę były dziwne, ale okazały się dobre – wyjaśnił Masternak.

 

Przygotowania okazały się na tyle dobre, że udało się pokonać Kalengę po szóstej rundzie przez techniczny nokaut. - Żona mi mówi, że im starszy jestem, tym bardziej jestem chytry. W ringu byłem trochę „lisowaty” i to się opłaciło. Co dalej? Ciężko powiedzieć. W boksie sytuacje personalne szybko się zmieniają. Na pewno po zwycięstwie będzie mi łatwiej patrzeć w przyszłość, aniżeli w przypadku porażki. Trener zawsze powtarza mi, żebym dowartościowywał swoje ego i nie skupiał się na rywalu, tylko robił swoje. W walce z Kalengą to właśnie uczyniłem. Każdy pojedynek jest inny. Nogi zawsze były moim atutem i tak naprawdę dzięki pracy nóg zwyciężyłem z Kalengą – przyznał Master, który nie chciał zdradzić swoich planów na przyszłość.

W załączonym materiale wideo skrót walki Masternak - Kalenga II.