Masternak doznał kontuzji kilka dni przed walką! "To była huśtawka nastrojów"

Sporty walki

Mateusz Masternak (41-4, 28 KO) od soboty jest mistrzem Europy WBO w wadze cruiser, a do tego może zostawić z tyłu głowy Youriego Kalengę (23-5, 16 KO). W programie Puncher Extra Time przyznał jednak, że nie wszystko zawsze szło zgodnie z planem. - To była huśtawka nastrojów - przyznał.

Dla byłego mistrza Europy sobotnia gala była wyjątkowa właśnie ze względu na rywala. Z Yourim Kalengą zmierzył się w 2014 roku o tymczasowe mistrzostwo WBA i minimalnie przegrał. Wiedział, że nie zrobił wszystkiego, co w jego mocy, by odnieść końcowe zwycięstwo, a ta porażka siedziała mu głowie aż do 21 kwietnia. 

 

Bardzo dobrze mi się boksowało. Myślę, że w tym pojedynku było dużo ciśnienia emocjonalnego - od pierwszego dnia, kiedy tylko dowiedziałem się o starciu z Kalengą, to nie jest tylko rewanż. To też walka z samym sobą. Udało mi się wszystko udźwignąć - powiedział w Puncher Extra Time.

W ringu Masternak zaprezentował wielki postęp, urozmaicone kombinacje i jak zwykle świetną pracę na nogach. Poza kilkoma groźnymi sierpowymi Kalenga nie był on w stanie nawiązać równorzędnej walki z niesamowicie przygotowanym Polakiem. A nie wszystko szło przecież po jego myśli, na co zwrócił uwagę, zaznaczając, że obóz przygotowawczy był istną huśtawką nastrojów.


- Jednego dnia dowiaduje się, że żona jest w ciąży - wtedy skaczę! Drugiego dnia dowiaduje się, że nie będzie mojego trenera - czyli strzał w kolano. Za kilka dni mój rywal pisze mi, że nie przyjeżdża do Polski - znowu jest rozstrojony. Za kilka dni kolejna wiadomość - że mnie zniszczy. To był taki szantaż emocjonalny. 15 dni do pojedynku - pęknięcie łuku brwiowego. 7 dni do pojedynku - rozwalona lewa ręka na tyle, że nie mogłem unieść szklanki - przyznał.

Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, a Masternak poradził sobie znakomicie z tak groźnym rywalem.

 

- Widziałem jego ciosy, skracałem dystans, ładnie przepuszczałem i blokowałem... Im trudniej na treningu, tym łatwiej w ringu. Musiałem liczyć tylko na siebie i wiedziałem, że przeszedłem tak wiele, że nie ma już innej możliwości. Wiedziałem, co muszę zrobić, bo z Kalengą już walczyłem. Jak się zatrzymywałem, to mógł zaczynać swoje mocne kombinacje. Jego frustracja była coraz większa, że w połowie pojedynku spasował. Na ważeniu powiedział, że walka skończy się w szóstej rundzie, no i w sumie miał rację - dodał.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze