W ostatnim czasie dużo mówi się o ewentualnym pojedynku najlepszego polskiego ciężkiego ze Struve. Do tej walki miałoby dojść 22 lipca w Hamburgu na gali UFC Fight Night, którą ozdobi starcie byłego pretendenta do tytułu wagi półciężkiej Volkana Oezdemira z byłym mistrzem i legendą MMA Mauricio "Shogunem" Ruą. Choć organizacja UFC jeszcze nie potwierdziła zestawienia Polaka z Holendrem, to nasz zawodnik w programie Puncher Extra Time zdradził coś na ten temat.

 

- Mogę powiedzieć, chciałem walczyć na gali w Hamburgu, zgłosiłem swoje zainteresowanie. Walka ze Struvem była pomysłem moim oraz mojego menadżera. To spodobało się UFC, a teraz czekamy na reakcję drugiej strony. Z mojej strony wszystko jest już dopięte. Myślę, że ta walka odbędzie się w Hamburgu - przyznał.

 

Struve dysponuje najlepszym zasięgiem spośród wszystkich aktywnych zawodników UFC. W związku z tym trudno jest się do niego przygotować, co oczywiście Tybura dobrze rozumie. Wszystko wskazuje na to, że jego obóz będzie miał miejsce w Polsce. Jak jednak zamierza poradzić sobie z "Wieżowcem"?

 

- To będzie trudne na początku, by unikać tych ciosów. Dobierzemy jednak takich sparingpartnerów o zbliżonym zasięgu. Myślę, że w Polsce nie znajdzie się nikogo, kto ma 213 centymetrów wzrostu. Wydaje mi się też, że on za dobrze tego zasięgu nie wykorzystuje - dodał.

 

Obaj zawodnicy przystąpiliby do tej walki po dwóch porażkach. Tybura najpierw przegrał z byłym mistrzem Fabricio Werdumem, a ostatnio padł po ciosach Derricka Lewisa, podczas gdy Stefan Struve został znokautowany przez Alexandera Volkova, a następnie został wypunktowany przez Andreia Arlovskiego. Białorusin walczył bardzo mądrze i często wplatał obalenia, co wystarczyło do skontrolowania Holendra. Czy tak może wyglądać plan Tybury?

 

- Wydaje mi się, że gra parterowa będzie po mojej stronie - stwierdził. - Czuję presję, a nawet się z niej cieszę. Pod presją zazwyczaj walczę lepiej, to mi tylko pomoże - uzupełnił.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.