Bardzo łatwo jest wpaść w szufladkę. Jeszcze łatwiej zachłysnąć się wynikiem ponad stan. Bycie liderem nie zawsze oznacza realne możliwości walki o mistrzostwo. I choć wszyscy lubimy bajki o sportowych Kopciuszkach, to zapominamy, że na końcu jest brutalna rzeczywistość weryfikująca ambicje rozbuchane nie w porę. Dwa awanse z rzędu, których Odra pod wodzą Jana Furlepy dokonała w ostatnim czasie, te ambicje mogły rozbudzić. Szczególnie, że na pokonanie drugoligowego szczebla władze opolskiego klubu dały sobie 3 lata. Wziąć szturmem Nice 1 Ligę? Dlaczego nie. Przecież opolanie poprzednią rundę zakończyli na drugim miejscu, a w trakcie jesieni byli nawet liderem. Słowem: Odra to jest potęga! Pod względem entuzjazmu i pasji pewnie tak - pod względem sportowym jeszcze nie.

Na inaugurację Nice 1 Ligi opolanie pokonują spadkowicza z ekstraklasy. W spotkaniu z Górnikiem Łęczna gra 5 zawodników, którzy przeszli z Odrą drogę od III ligi. Mateusz Peroński, Tobiasz Weinzettel, Mateusz Bodzioch, Rafał Brusiło i Tomasz Wepa. Czy w przekroju obecnego sezonu pokazali, że 1 Liga to dla nich za wysokie progi? Nie! Już na drugoligowym froncie kolejne piłkarskie życie zyskali Marcin Wodecki i Szymon Skrzypczak. Ten drugi - były król strzelców II ligi w barwach Polkowic - nie jest już apatycznym i zagubionym napastnikiem z Górnika Zabrze, ale znów pokazuje dynamikę i przebojowość. Co ważne - wrócił na właściwe tory strzelając w tym sezonie już 8 goli. Do wspomnianych graczy należy dodać choćby odbudowanego przez trenera Mirosława Smyłę Sebastiana Boneckiego (w Opolu chcieliby go wypożyczyć z Zagłębia Lubin na kolejny sezon), jednego z najlepszych piłkarzy II ligi Mateusza Czyżyckiego (ostatnio kontuzjowanego), czy Aleksandra Kowalskiego - 19-letniego stopera, coraz lepiej radzącego sobie na pierwszoligowych boiskach. Potencjał ludzki niewątpliwie jest. Wciąż jednak za mały, by szturmować bramy ekstraklasy. Gdy trener Smyła zapragnął grać dwoma napastnikami, obok Szymona Skrzypczaka musiał występować kreatywny i pracowity Rafał Niziołek, a wiosną wypożyczony z Górnika David Ledecky. Czech jakości w ataku nie podniósł. Nie mógł, skoro łącznie w całym poprzednim roku i od początku tego strzelił jednego gola (nie licząc 4 na poziomie III ligi w rezerwach zabrzańskiego klubu). Przy Oleskiej mógł grać Mateusz Piątkowski. Oczekiwał jednak pensji dwa razy takiej niż najlepiej zarabiający piłkarz Odry. Działacze Stowarzyszenia OKS Odra Opole (4 członków zarządu pełni swoje funkcje społecznie co wynika ze statutu) mieli odwagę przyznać, że na Piątkowskiego ich po prostu nie stać (według niepotwierdzonych informacji mogło to być 20 tysięcy złotych netto miesięcznie). Jak przyznaje prezes Karol Wójcik jedne z najważniejszych celów klubu to wydawać tyle, ile się ma i płacić na czas (jeśli nie przed terminem).

Załóżmy jednak, że sportowo Odra Opole deklasuje pierwszoligową stawkę. Na kilka kolejek przed końcem zapewnia sobie awans do Ekstraklasy. Kibice się cieszą. Tylko co dalej? Trudno oczekiwać, by klub zaczynający rozgrywki Nice 1 Ligi na licencji warunkowej (obostrzenie dotyczyło oświetlenia, które dziś pracuje jak nigdy) mógł grać przy Oleskiej na najwyższym szczeblu. Jeśli nie tam to gdzie? Wrocław? Łódź? Jesteśmy przecież świadkami tego jak kończy się współczesna odsłona “ludzi bezdomnych” (Nowy Sącz nie zobaczy Sandecji grającej w ekstraklasie). Do tego dochodzą inne kwestie organizacyjne jak choćby powołanie spółki akcyjnej i zapewne rozbudowanie administracji. Od końca ubiegłego roku Odra ma pod swoimi skrzydłami nie tylko Akademię szkolącą dzieci do 12 roku życia. Porozumiała się z miastem w sprawie pozostałych grup młodzieżowych uzależnionych wcześniej od MOSiR-u. Dzięki temu szkolenie przebiega według jednego systemu. Nawet jeśli był to ruch wykonywany pod kątem ewentualnego awansu, Odra i tak na tym skorzysta. Ten i pewnie najbliższe sezony powinny być dla klubu czasem nauki i systematycznego rozwoju; drużyny pod okiem trenera Smyły - klubu pod okiem działaczy. Nowoczesny stadion najprawdopodobniej będzie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w nowym roku ruszy budowa. 39 punktów po 28 kolejkach to naprawdę dobry wynik, oddający aktualny potencjał drużyny Mirosława Smyły. Odra u siebie przegrała tylko dwa razy, co w tym elemencie stawia ją w czołówce pierwszoligowej stawki. A przecież wspinanie się na ekstraklasowy poziom nie jest procesem krótkotrwałym pozbawionym ryzyka. To nie rekreacyjne przejście Mostem Groszowym nad Kanałem Młynówka. To poważne przedsięwzięcie do którego trzeba się przygotować. Także na trybunach (patrz: Miedź Legnica. Ostatni mecz z Ruchem Chorzów, mimo transmisji telewizyjnej, obserwowało na stadionie ponad cztery tysiące widzów).

Dlatego drogi kibicu ze stacji benzynowej. Przychodź na stadion, kibicuj Odrze i bądź cierpliwy. Jeśli doświadczyłeś upadku klubu w 2009 roku, uszanuj pracę tych, którzy go podnoszą. Nawiązanie do najlepszych czasów (podium w Ekstraklasie i półfinał Pucharu Polski) jest możliwe. Choć może nie ad hoc, nie dziś. Wszystko w swoim czasie.

 

W załączonym materiale wideo skrót ostatniego spotkania Odry z Chrobrym Głogów.