Doświadczony czeski kolarz zwyciężył w memoriałowym wyścigu po raz trzeci – poprzednio w 2015 i 2017 roku. Były mistrz świata w omnium wygrał z aktualnym mistrzem globu w tej torowej specjalności – Sajnokiem, który jeszcze 200 metrów przed metą, na ostatnim zakręcie, jechał na czele porwanego peletonu.

Zwycięzca żartobliwie pocieszał młodego rywala przypominając, że jest o kilkanaście lat starszy i przed polskim 20-latkiem jest jeszcze wiele lat kariery oraz perspektywa występów w wielu wielkich imprezach. "Przed tobą olimpiada" – mówił Kankovsky, który we wtorek również po raz trzeci wygrał inny majowy klasyk – Memoriał Trochanowskiego.

Zwycięzca chwalił swoją ekipę, która wydatnie pomogła mu w osiągnięciu sukcesu. Pochlebnie wyrażał się o zespole CCC Sprandi, którego kolarze wydatnie przyczynili się do zlikwidowania ucieczki prowadzącej w wyścigu od pierwszego okrążenia przez ponad 120 kilometrów.

Dwaj polscy 20-latkowie, choć zajęli miejsca ma podium, byli jednak wyraźnie rozczarowani. Na mecie dyskutowali, jak można było lepiej rozegrać trudną technicznie końcówkę. Sajnok przyznał, że decydujący był ostatni wiraż, który Czech pokonał szybciej, wykorzystując swoje ogromne doświadczenie.

Wyścig rozegrany został na okrężnej trasie w okolicach Raciąża (łącznie 164 km) i już na pierwszej z dziewięciu rund od peletonu oderwała się siódemka kolarzy z mistrzem Polki Adrianem Kurkiem (CCC Sprandi), która stopniowo powiększała przewagę. Na półmetku wynosiła ona już blisko cztery minuty, ale na kolejnych rundach stopniowo malała.

"Nie goniliśmy czołówki, bo jechał w niej Piotr Konwa (kolarz Elkov-Author - PAP). Jechał u siebie, w Polsce, i nie chcieliśmy kasować ucieczki" – tłumaczył po wyścigu Kankovsky.

Na dwóch ostatnich okrążeniach do pracy wzięła się jednak ekipa CCC i 30 kilometrów przed metą wszyscy znów jechali razem. Na ostatnich kilometrach, już na wjeździe do miasta, tempo wzrosło do 60 kilometrów na godzinę, a poszczególne ekipy usiłowały zająć jak najlepsze miejsca przez finiszem. W zamieszaniu doszło jednak do kraksy - jeden z zawodników zaczepił rowerem o stojący na poboczu samochód i na jezdnię runęło kilkunastu kolarzy. Skończyło się na obtarciach, stłuczeniach i wszyscy dotarli do mety.

Roman Siemiński związany był z warszawską Legią przez kilkadziesiąt lat. Jako kolarz startował już przed drugą wojną światową, w 1948 roku zajął drugie miejsce w pierwszym Wyścigu Pokoju na trasie Warszawa – Praga. Po zakończeniu kariery był trenerem, a następnie kierownikiem sekcji stołecznego klubu kolarskiego.
 
Wyniki 19. Memoriału  Romana Siemińskiego (Raciąż-Raciąż, 164 km)
 
 1. Alois Kankovsky (Czechy/Elkoc-Author) – 3:40.08
 2. Szymon Sajnok (CCC Sprandi Polkowice)
 3. Alan Banaszek  (CCC Sprandi Polkowice)
 4. Eryk Latoń (Team Hurom)
 5. Grzegorz Stępniak (Wibatech Merx 7R)
 6. Wasilij Buc (Team Hurom) – wszyscy ten sam czas.