W czwartek zarząd poznańskiego klubu postanowił zdymisjonować trenera Nenada Bjelicę, po tym, jak dzień wcześniej zespół przegrał u siebie z Jagiellonią Białystok 0:2. Tym samym szanse "Kolejorza" na mistrzowski tytuł spadły niemal do zera.

 

Wraz z Bjelicą odeszli jego współpracownicy – Rene Poms oraz Martin Mayer. Trenerem bramkarzy pozostał Andrzej Dawidziuk, a przygotowania fizycznego – Andrzej Kasprzak.

 

Misję dokończenia sezonu otrzymali trzej trenerzy akademii piłkarskiej Lecha - Ulatowski, Tomasz Rząsa i Jarosław Araszkiewicz. Tym głównodowodzącym będzie Ulatowski, ale jak sam przyznał, "jedna głowa, w sytuacji w jakiej znalazła się drużyna, mogłaby nie wystarczyć".

 

"Takie dwa ostatnie mecze to nie jest zadanie dla jednego trenera, który przychodzi z zewnątrz. Dlatego podjęliśmy decyzję, że łatwiej nam będzie dogadywać się w trójkę niż w pojedynkę. Chcieliśmy mieć w sztabie ludzi, którzy są ze sobą na co dzień. Tak, żeby skorzystać ze swoich wiadomości, ze swojego zaufania wypracowanych nawyków. Nie robiłbym z tego jakieś sensacji. Nie jesteśmy tercetem, który przyszedł z myślą, że jak coś ugra na finiszu ligi, to zostanie na dłużej. My 21 maja wracamy do swoich obowiązków, które czekają na nas w akademii" – mówił na piątkowej konferencji Ulatowski, który w przeszłości prowadził m.in. Zagłębie Lubin, Cracovię, GKS Bełchatów i był w sztabie byłego selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera.

 

Nowi trenerzy dopiero po południu spotkają się z zawodnikami i przeprowadzą pierwszy trening. Ulatowski zapewnił, że głównym celem będzie odblokowanie głów piłkarzy i nie należy spodziewać się zbyt wielu zmian w zespole.

 

"Obszar, w którym możemy najbardziej pomóc piłkarzom, to są ich głowy. W tym krótkim czasie nie możemy promować innego systemu gry, innych piłkarzy czy obciążeń treningowych. Musimy pobudzić piłkarzy, tak aby z powrotem zaczęli wierzyć, że nie przypadkowo znaleźli się na topie tabeli po 30 kolejkach. Mieli najwięcej punktów, najmniej bramek straconych, zostawili za sobą 15 innych zespołów" – dodał.

 

Rząsa przyznał, że pracując w akademii, na bieżąco śledzili, co dzieje się w pierwszej drużynie. Oprócz oglądania meczów, byli też obecni na treningach.

 

"Co innego jest jednak przyglądać się treningom, a co innego aktywnie w nich uczestniczyć. Po wejściu do szatni i rozmowach z piłkarzami, więcej będziemy mogli powiedzieć. Przed nami jest bardzo krótki okres – praktycznie dwa dni do pierwszego meczu plus jeden mikrocykl przed spotkaniem z Legią. Tych akcentów motorycznych czy techniczno-taktycznych nie będzie zbyt wiele. Mamy nadzieję, że uda się odcisnąć to piętno sportowe na zespole, ale przede wszystkim wlać wiarę w zawodników, że są w stanie w tych dwóch spotkaniach zdobyć komplet punktów" – powiedział Rząsa.

 

O konieczności odbudowy mentalnej zespołu mówił też Araszkiewicz. "Ten mental jest w tej chwili najważniejszy. Może gra zespołu nie była jakaś super, ale widać było, że wszystko siedzi w głowach" – podkreślił.

 

Po spotkaniu z Jagiellonią, kibice głośno i wulgarnie wyrazili swój gniew i frustrację. Ulatowski rozumie rozczarowanie fanów "Kolejorza", a jego zdaniem, najlepszą odpowiedzią drużyny powinien być dobry występ w najbliższym pojedynku w Krakowie z Wisłą.

 

"Życie nas wszystkich zależy od 90 minut, od tego, jaka jest sytuacja wynikowa po meczu. Jeśli chcesz uniknąć niezadowolenia czy hejtu kibiców, musisz w Krakowie zagrać dobry mecz. Piłkarze muszą zacisnąć zęby, pokazać charakter. Presja jest wkalkulowana w ich zawód. Ich odpowiedzią na ostatnie epitety ze strony kibiców będzie najbliższy mecz, nie ma innego wyjścia. Kibic przychodzi na stadion, wymaga, ma prawo domagać się Lecha zwycięskiego w każdym spotkaniu. A ostatnio na Bułgarskiej miała miejsce inna sytuacja. Dlatego ich frustracja ma ujście w okrzykach. Piłkarze muszą mieć świadomość, że w Lechu, jeśli przegrywamy, jest presja i niezadowolenie kibiców" - tłumaczył Ulatowski.

 

Rząsa, który był w sztabie szkoleniowym Lecha, gdy trenerem był Maciej Skorża (2014-2015), zapewnił, że mimo ostatnich zmian, drużyna będzie na pewno dobrze przygotowana do niedzielnego meczu z Wisłą Kraków.

 

"Ta praca sztabu szkoleniowego cały czas się odbywa. Jest prowadzona analiza przeciwnika, także analiza naszego ostatniego meczu. To wszystko toczy się swoim naturalnym torem. Wchodząc do szatni, będziemy dobrze przygotowani na mecz z Wisłą" - podkreślił były reprezentant Polski.

 

Mecz Wisły z Lechem rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 18. W rundzie zasadniczej na Bułgarskiej był remis 1:1, a w Krakowie lechici wygrali 3:1.