Katalończycy są już pewni tytułu mistrzowskiego z bilansem 27 zwycięstw i dziewięciu remisów. Mają 90 punktów i o 15 wyprzedzają Atletico Madryt, a o 18 inną stołeczną ekipę - Real. Czwarta jest Valencia - 67 pkt. Te cztery drużyny zagrają w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów.

 

Po drugiej stronie tabeli wszystko już jest rozstrzygnięte. Spadku do niższej dywizji nie unikną Malaga, Las Palmas i Deportivo La Coruna. Walka toczy się zatem jeszcze tylko o tytuł wicemistrza kraju oraz o awans do Ligi Europejskiej.

 

Miejsce w tych rozgrywkach ma już zapewniony Betis - 59 pkt, a w bardzo dobrej sytuacji jest Villarreal - 57. Sevilla zajmuje siódmą pozycję, ma trzy punkty straty do "Żółtej Łodzi Podwodnej" i dwa przewagi nad Getafe.

 

W styczniowych derbach Sewilli Betis wygrał na wyjeździe 5:3 i ma ogromną szansę zakończyć sezon na wyższej pozycji od lokalnego rywala po raz pierwszy od 2013 roku. Kibicom mniej utytułowanego zespołu ze stolicy Andaluzji przydałby się taki impuls, ponieważ w ostatnich latach tylko Sevilla odnosiła sukcesy, m.in. trzy razy z rzędu triumfowała w Lidze Europejskiej.

 

"Chcemy wykorzystać dobry moment i podarować naszym kibicom zwycięstwo nad zaciekłym rywalem, ale też dać samym sobie powód do świętowania" - powiedział trener Betisu Joaquin Sanchez.

 

Pod koniec kwietnia posadę stracił włoski trener Sevilli Vincenzo Montella, a zastąpił go Joaquin Caparros. Pod jego wodzą zespół odniósł zwycięstwa nad Realem Sociedad 1:0 oraz Realem Madryt 3:2.

 

"Caparros nie miał wiele czasu, żeby wdrożyć się w pracę z nami, ale zmienił nastawienie drużyny, która pikowała" - powiedział obrońca Gabriel Mercado.

 

Derby Sewilli zaplanowano na sobotę na godz. 18.30. O tej samej godzinie rozpocznie się mecz Getafe z Atletico Madryt. Real zmierzy się przed własną publicznością z Celtą Vigo o 20.45, a Barcelona swoje spotkanie z Levante w Walencji rozegra w niedzielę o 20.45.