O personalnych decyzjach w GieKSie na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poinformował dyrektor sportowy klubu Tadeusz Bartnik. - Cerimagić, Plizga, Kędziora - tym zawodnikom dziękujemy za grę. Nie będzie przedłużenia umowy. Grzegorz Goncerz również pożegna się z klubem. Ma ważny kontrakt, ale będziemy starali się go rozwiązać. Ci zawodnicy nie będą przygotowywać się do następnych spotkań - powiedział Bartnik, cytowany przez portal GieKSa.pl.

 

Oznacza to ni mniej ni więcej, że czterech zawodników zostało odsuniętych od treningów z pierwszą drużyną. W trzech ostatnich kolejkach GKS będzie musiał sobie radzić bez nich, a to oznacza, że Jacek Paszulewicz zostaje z jednym napastnikiem - Daliborem Volasem. Słoweniec dopiero niedawno zadebiutował w zespole z Bukowej, wcześniej podstawowymi napastnikami byli Goncerz i Kędziora.

 

Tadeusz Bartnik zasugerował również, że nie musi to być koniec trudnych decyzji w klubie z Katowic. - Kryterium jest wspólne dla wszystkich, ci zawodnicy nie wpisują się w nasze warunki pracy i politykę trenera. Chcemy by reszta była świadoma, że walczą o przyszłość w GieKSie. My jako pion nie powstrzymamy się przed najtrudniejszymi decyzjami - stwierdził dyrektor sportowy.

 

Czystka w GieKSie przypomina sytuację, jaka przed rokiem miała miejsce w Górniku Zabrze. Wtedy na kilka kolejek przed końcem w Zabrzu podziękowano trzem doświadczonym piłkarzom - Adamowi Danchowi, Rafałowi Kosznikowi i... Dawidowi Plizdze. Po tym ruchu kadrowym zabrzanie złapali drugi oddech i awansowali do Ekstraklasy. Czy teraz rewolucja wyjdzie na dobre także katowiczanom?