Komentując mecz GKS-u Katowice z „Góralami” wszedł podczas drugiej połowy i rozruszał ofensywne poczynania bielszczan prezentując dobrą technikę, odwagę i kilka niebanalnych zagrań. Zespół Adama Noconia przegrał co prawda przy Bukowej 0:3 ale wraz z naszym ekspertem Andrzejem Iwanem zwróciliśmy na niego uwagę i sugerowaliśmy szkoleniowcowi, że skoro jego zespół nie gra już o nic, bo od dawna nie „grozi” mu ani walka o awans, ani tym bardziej spadek, powinien na dobrze rokującego osiemnastolatka stawiać częściej. W niedzielę przeciw Odrze Opole chłopak pochodzący z Cieszyna, wyszedł w podstawowej jedenastce. Po raz pierwszy w seniorskiej pierwszoligowej piłce.

 

BI: Dość długo czekałeś na rozpoczęcie meczu od pierwszej minuty. Adrenalina była większa niż w przypadku wchodzenia na boisko jak zmiennik?

 

KK: Jasne, to jednak trochę inna sytuacja, także ze względu na odpowiedzialność i zachowanie innej koncentracji. Ale to miałem w głowie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Wielu piłkarzy mówi o tym, że gdy rusza granie już się o tym nie myśli. Ze mną było podobnie.

 

Pochodzisz z Cieszyna. Miasta znanego bardziej niegdyś głównego przejścia granicznego z Czechosłowacją niż z piłkarzami. Pierwsze moje futbolowe skojarzenia to Szymon Matuszek, dziś Górnik Zabrze, twój klubowy kolega Łukasz Hanzel, związany z mieszczącym się nieopodal Pogórzem, ale przede wszystkim były reprezentant Polski Ireneusz Jeleń. „Mrówką” zarabiającą na przenoszeniu towarów przez granicę i handel nie byłeś?

 

Słyszałem o tym, ale nie. To jednak inne czasy były. Mama pracuje w szpitalu, tata jest na rencie. Mój starszy brat był piłkarzem, ale kontuzje kolana przerwały jego marzenia o zostaniu przy futbolu na dłużej. Stał w bramce Kuźni Ustroń.

 

Musiał mieć więc dobre warunki fizyczne, skoro był bramkarzem. Ty też imponujesz wzrostem. Po rodzicach?

 

Chyba po dziadkach bardziej. Rodzice są od nas dużo niżsi.

 

Nie masz jeszcze wielkiego doświadczenia, a w swoim CV możesz umieścić klub z zagranicy.

 

Zgadza się. Byłem w czeskiej Karvinie. Pan Piszczek, Polak, który zajmuje się skautingiem obserwował mnie jeszcze jako piłkarza bielskiej Akademii. Zaproponował wyjazd. Daleko nie miałem więc uznałem, że warto najpierw pojechać i zobaczyć jak to wygląda. Gdy już tam dotarłem i sprawdziłem jakie mają warunki do treningów podjąłem decyzję, że zostaję. Klub dbał o rozwój umiejętności indywidualnych, dużo się tam nauczyłem.

 

Stamtąd trafiłeś do Zabrza…

 

Górnik organizował otwarte treningi dla młodych chłopaków z regionu. Dużo zawodników tam się pojawiało wietrząc swoją szansę. Pojechałem tam z moim kolegą Bartkiem Gajdą, zagraliśmy test-mecz z Piastem Gliwice. Górnik budował ekipę na mistrzostwa Śląska juniorów. Trener Eryk Janoszka wybrał m.in. mnie, Gajdę i Michała Rymera. Cel zrealizowaliśmy. W roczniku 1999 zdobyliśmy tytuł.

 

Wróciłeś jednak do Bielska-Białej.

 

Przez Cieszyn, bo musiałem najpierw wyleczyć kontuzje. Miałem problemy z kolcem miednicy. Tu odbudowywałem formę. Liceum zacząłem już jednak przy bielskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. Wróciłem więc do Podbeskidzia.

 

Trenerzy Jan Kocian i Dariusz Fornalak odkryli cię jednak nie w zespole juniorskim, a ekipie rezerw. Dlaczego?

 

W juniorach faktycznie nie grałem za dużo. Może dlatego, że postanowiono że z seniorami nauczę się więcej? Trener Fornalak obserwował „dwójkę”, był na moim meczu i zaraz po nim powiedział, że chce mnie zobaczyć na treningu „jedynki”.

 

Oglądając cię w meczu przeciw „Gieksie” wraz z Andrzejem Iwanem zwróciliśmy uwagę na to, że nie boisz się podejmować ryzyka, szukasz nie zawsze łatwych rozwiązań i nawet jak przytrafi się czasem strata w następnej akcji wcale nie starasz się grać bezpieczniej.

 

Gdy wchodziłem, przegrywaliśmy. Uznałem, że nie a czego bronić. Chciałem pomóc także przez wygrywanie pojedynków. Trener polecił mi, że tak mam właśnie grać. Ale to prawda, że to jest sposób gry jaki preferuję.

 

Twoja sylwetka i styl bardziej pasuje nam jednak do pozycji nr 9 albo 10, a ty wszedłeś jednak na bok.

 

Bardziej centralnie grałem i w Górniku i w Karvinie. W niedzielnym spotkaniu z Miedzią zacząłem już w ataku. Potem po wejściu Pawła Tomczyka trener przesunął mnie na „10”. Grając głębiej zaliczyłem asystę. Wiem jaka jest konkurencja z przodu, gdzie jest Paweł i Valerijs Sabala. Ale trzeba walczyć.

 

Grałeś już w reprezentacji U19 Dariusza Dźwigały. Co dalej w temacie koszulki z białym orłem?

 

Dostałem powołania na tegoroczne mecze z Anglią i Kazachstanem. Dwa razy wchodziłem na końcówki, jako boczny pomocnik. Co dalej? Trenera Jacka Magierę widziałem na jednym z naszych meczów ale z nim jeszcze nie rozmawiałem. Mistrzostwa Świata do lat dwudziestu się zbliżają. Fajnie byłoby w nich zagrać.