Na dwa miesiące przed mistrzostwami świata w Rosji Halihodzic został zwolniony ze stanowiska. Reprezentację Japonii przejął w marcu 2015 roku. Szalę goryczy działaczy związku przechyliły dwa mecze towarzyskie. Remis z Mali 1:1 oraz porażka 1:2 z Ukrainą.

 

- Przez trzy lata pracy w reprezentacji nigdy nie miałem z nikim żadnych problemów. Miałem świetne relacje i z piłkarzami, i ze sztabem. Nie spodziewałem się takiej decyzji i w dalszym ciągu nie rozumiem, jak to się stało - mówił Halihodzic.

Halilhodzic postanowił wejść na drogę sądową ze związkiem. Bośniak chce odszkodowania w wysokości jednego jena, co po przeliczeniu na polską walutę wynosi około trzy grosze. Zdaniem byłego selekcjonera chodzi o honor i zasady, a oprócz symbolicznej kwoty domaga się również oświadczenia, że został niesłusznie zwolniony.


Pochodzący z Bośni i Hercegowiny szkoleniowiec w przeszłości prowadził kilka klubów m.in. Trabzonspor oraz Dinamo Zagrzeb. Był również selekcjonerem reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Algierii. Z "Lisami Pustyni" udało mu się dotrzeć do 1/8 finału mistrzostw świata w 2014 roku.

 

Miejsce Bośniaka zajął Akira Nishino. Pierwszy sprawdzian czeka go 30 maja, kiedy Japonia zagra towarzysko z Ghaną. Przed MŚ zmierzy się jeszcze ze Szwajcarią i Paragwajem. O punkty w grupie H mundialu powalczy z Polską 28 czerwca w Wołgogradzie.