Reprezentacja Polski siatkarek, mimo dobrej gry, przegrała z Brazylią. Trener Biało-Czerwonych upatruje przyczyny w elemantach bloku i obrony.

- Jeżeli chodzi o pierwszą piłkę po przyjęciu, to był to nasz najlepszy mecz od samego początku. Ofensywa po przyjęciu działała całkiem przyzwoicie, abstrahując od tego, gdzie przenosiliśmy ciężar ataku, czyli na pierwsze tempo i Malwinę. Gorzej wyglądało to w bloku i obronie. Bardzo pokutujemy ustawieniem do bloku, gdzie dziewczyny są przyzwyczajone po lidze do bardzo szerokiego stania. Brazylia udowodniła, że bez zawężenia bloku i pomocy do pierwszego tempa i pipe'a nie da się wygrywać na takim poziomie. Dlatego przy paru piłkach nie mieliśmy szans dobrze zareagować - powiedział.

Szkoleniowiec nawet przegrywając nie dokonał zbyt wielu zmian. Jak tłumaczy, na to jeszcze przyjdzie czas.

- Patrzę na kilka celów. Chcę, żeby reprezentacja się rozwijała, a gdzie mamy to robić, jak nie na meczu z Brazylią? My nie kalkulujemy. Musimy złapać dobry, mocny skład tak, by ta reprezentacja miała stabilność i była rozpoznawana. W tej chwili nie ma szans mówić o tym, że damy komuś pograć. Na to przyjdzie jeszcze czas. Mamy wiele spotkań towarzyskich. Kontakt ze ścisłą czołówką chcę poświęcić na to, by ta drużyna okrzepła - zauważył.

W kolejnych turniejach Polki będą grały z bardziej równorzędnymi drużynami, jednak wcale nie będą to łatwe spotkania.

- Być może będzie nerwowo. Łatwiej się gra z lepszymi drużynami, jak Brazylia, Serbia, czy Chiny, niż z drużynami równorzędnymi z którymi trzeba zdobywać punkty. Właśnie dlatego, że tak będzie ja chcę tę reprezentację przez te mecze wzmocnić i zgrać. Wcześniej nie było czasu, żeby to przygotować. Dziewczyny grają w lidze zupełnie innym stylem. Dzisiejszy mecz pokazał, że nie mamy szans z najlepszymi drużynami na świecie grając w ten sposób - zakończył.

Cała rozmowa z Jackiem Nawrockim w załączonym materiale wideo.