Dziennikarz Polsatu Sport podjął się próby scharakteryzowania powołań Adama Nawałki na mistrzostwa świata w Rosji. Kołtoń nie ukrywał, że liczył na danie szansy "młodym wilczkom", czyli Szymonowi Żurkowskiemu oraz Sebastianowi Szamańskiemu, jednak selekcjoner zdecydował się zabrać ze sobą "starych żołnierzy".

- Z niektórymi piłkarzami trener przeżył eliminacje do mistrzostw Europy 2016, następnie część główną francuskiej imprezy, a na samym końcu eliminacje do tegorocznego mundialu. Myślę, że głównie dlatego zdecydował się nagrodzić tych najbardziej doświadczonych zawodników, nawet jeśli nie dysponują oni w tym momencie wysoką formą. Dla mnie symbolem powołań są 33-letni Sławomir Peszko i 30-letni Artur Jędrzejczyk, ponieważ w przypadku zastąpienia ich Szymańskim i Żurkowskim kadra zyskałaby całkowicie inny wymiar. Widać jednak, że Nawałka liczy na żołnierzy, z którymi wygrał wiele bitew - powiedział Kołtoń.

Następnie dziennikarz Polsatu Sport odniósł się również do fatalnej kontuzji Kamila Glika, który podczas poniedziałkowego treningu, w trakcie wykonywania przewrotki, upadł i uszkodził bark.

- Na naszych oczach rozgrywa się natomiast dramat Kamila Glika, przez co wielki ból głowy ma również selekcjoner. Wszyscy pamiętamy, że podczas mundialu w 1974 roku Władysław Żmuda z powodzeniem zastąpił Mirosława Bulzackiego, ale z drugiej strony Bulzacki nie był zawodnikiem klasy Jerzego Gorgonia. Przed kolejnym mundialem w Argentynie największym problemem Jacka Gmocha był brak Stanisława Terleckiego, a  w 1982 roku Antoniemu Piechniczkowi z pewnością przydałby się Piotr Skrobowski, jednak żaden z nich nie był filarem reprezentacji, jakim obecnie jest Glik - dodał.

Zdaniem Kołtonia na rosyjskim mundialu będziemy grać w ustawieniu 1-3-4-2-1.

- Jestem przekonany, że będzie tzw. "mieszanie betonu", czyli zagramy trójką środkowych obrońców i dwójką wahadłowych, ponieważ właśnie tak graliśmy we wszystkich ostatnich meczach towarzyskich. Będziemy się starać mieszać z Senegalem beton, co nie znaczy, że nie stać nas na wyprowadzenie fajnych ataków, ponieważ zarówno Łukasz Piszczek jak i Maciej Rybus są bardzo zawodnikami nastawionymi również na ofensywę. Nie wyobrażam sobie pary Grzegorz Krychowiak-Piotr Zieliński. Raczej konieczne będzie wystawienie jeszcze jednego defensywnego pomocnika, którym prawdopodobnie zostanie Jacek Góralski, a Zieliński i Kamil Grosicki ustawieni zostaną tuż za plecami Roberta Lewandowskiego - wyjaśnił Kołtoń.

 

Wypowiedź Romana Kołtonia w załączonym materiale wideo.