Maciej Turski: W ostatnich dniach "posypali" się Twoi sparingpartnerzy i plany na ostatnie dni przygotowań uległy nieco modyfikacji. Także osatni tydzień przed walką już spokojny, ale chyba dobrze, bo za Tobą kilkanaście tygodni intensywnych przygotowań.

Andrzej Fonfara: Tak, obóz do walki z Siłłachem trwa już jakieś 13 tygodni. W ostatnim czasie mieliśmy trochę więcej sparingów. Wiadomo jednak, że na każdym obozie są zmiany, dołki. Też mieliśmy problem, ale staraliśmy się to naprawić rundami na tarczy, na workach. Były walki z cieniem, troszkę odpoczynku, łapania świeżości. Był jeden sparing z Adamem Balskim, były też zadaniowe sparingi z Arkiem Wrzoskiem, który jest bardzo wysoki i waży 107 kg. Jestem gotowy do walki, już od kilku dni nie mogę się doczekać soboty i wyjścia do ringu.

Artur Łukaszewski: Waga?

88,5 kilograma, tak trzymam sobie cały czas ten kilogram, półtora. Limit kategorii cruiser jest zrobiony. Myślę, że w czwartek pójdę spać z kilogramem nadwagi, a rano wstanę i wejdę na wagę. Wiadomo - nie jem i nie piję ponad stan, ale tyle ile trzeba. Na trzy tygodnie przed walką ze Stevensonem już bylem w takiej formie, w jakiej jestem dzisiaj. A tam musiałem jeszcze zrobić 10 czy 15 funtów do limitu wagi półciężkiej. Nie wiem jak to zrobiłem ale zrobiłem. Pytanie w jakiej formie przyjedzie Siłłach? Słyszeliśmy, że jest dobrze - daliśmy mu 8-10 tygodni na przygotowania, wiedział o dacie, więc mamy nadzieję, że przyjedzie przygotowany i nie wejdzie do ringu po przysłowiową wypłatę, a po zwycięstwo. Dla niego to jest pojedynek o być albo nie być. Przegrana ze mną bardzo go dotknie na rynku bokserskim, ale jeśli wygra to na pewno dostanie jeszcze niejedną szansę.

 

Dyskusja w załączonym materiale wideo.