W tym czasie, często skutecznie, rywalizowali z nim Jarosław Bako, Józef Wandzik czy Kazimierz Sidorczuk.


Jego syn, Wojciech, też nie ma farta. Każdy z jego trzech występów w reprezentacji na dużych imprezach kończył się klapą. Pierwszy mecz na EURO 2012 - czerwona kartka. Może gdyby nie ten fakt Polacy nie zremisowaliby, a wygrali z Grecją? Debiut na EURO 2016 z Irlandią Północną był jego jedynym występem we Francji. Kontuzja po starciu z Kyle’em Laffertym wyeliminowała go z gry w kolejnych meczach, a bohaterem „biało-czerwonych” został zastępujący go Łukasz Fabiański. Co wydarzyło się we wtorek w Moskwie wszyscy mamy jeszcze żywo w pamięci. To on był ostatnim błędnym elementem tego koszmarnego łańcuszka, który pozbawił nas nadziei na punkt z Senegalem, a w pesymistycznej wizji także wyjścia z grupy. Czego szukał tak daleko poza pola karnym? Dlaczego wyszedł tak wysoko widząc, że Jan Bednarek może przerwać tę akcję?

 

Jeśli pamiętacie mecz z Grekami na Mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie to też zauważycie, że wtedy, po akcji oskrzydlającej, Szczęsny też niepotrzebnie opuścił linię bramkową i staranował szarżującego Greka, co skutkowało wykluczeniem i rzutem karnym (wybronionym przez Przemysława Tytonia). Oglądałem to spotkanie z wysokości trybun w towarzystwie Jerzego Dudka i ten krótko po tym zdarzeniu przytoczył przykład swojego byłego klubowego kolegi z Realu Madryt. „Iker Casillas nigdy nie wychodzi z bramki jeśli nie ma absolutnie stuprocentowej pewności, że taka decyzja przyniesie skutek. Każda, nawet najmniejsza wątpliwość przywiązuje go do linii. Bo powstaje ryzyko faulu, czerwonej kartki, a przecież jeśli zostanie, zawsze jest cień szansy, że rywal trafi w niego, słupek, poprzeczkę, albo po prosty chybi.” Szczęsny nie wyciągnął wniosków ze swoich wcześniejszych „wizyt” poza szesnastką. Znów w swoim pierwszym meczu na dużym turnieju nie zrobił nic by pomóc drużynie, a wręcz wpłynął na jej wynik. Na usta ciśnie się słynny cytat z Mario Balotellego „Why Always Me?”. No właśnie Wojtek, dlaczego zawsze Ty? Ale mam dobrą wiadomość. Pierwszy mecz w tym turnieju już nie za Tobą. W niedzielę czas na rehabilitację także Twoją. Chyba, że Adam Nawałka na obsadę bramki będzie miał inny pomysł.