Terapia Pekermana. Puścił Kolumbijczyków na miasto

Piłka nożna

Krytyka jaka spotyka Adama Nawałkę po porażce z Senegalem w pierwszym meczu mundialu przy tym co spotka selekcjonera Kolumbii po przegranej z Japonią to przyjemne pieszczoty. Jose Nestor Pekerman już został okrzyknięty nieudacznikiem, który popełnił tak wiele błędów, ze starczyłoby nie na jedną klęskę, ale kilka.

Nie wspominamy o kibicach w mediach społecznościowych, którzy domagali się nawet natychmiastowej dymisji trenera. Wpisy w stylu: „nie wracajcie do domu!” też nie były niczym nadzwyczajnym. Poważne autorytety, dziennikarze, byli zawodnicy i trenerzy grzmieli jednak bardzo głośno i bez żadnych zahamowań.

 

Przede wszystkim wytykano Pekermanowi zły dobór zawodników pierwszego składu. Jefferson Lerma, Jose Izquierdo i Oscar Murillo w pierwszym składzie to miała być niespodzianka i wielki błąd. Davinson Sanchez nie potrafi współpracować na środku defensywy z Murillo i każdy kto choć trochę interesuje się futbolem w Kolumbii podobno to wie. Bez formy jest prawy obrońca Santiago Arias, a bramkarz David Ospina został obarczony za drugiego gola dla Japonii. Zmiany dokonywane w trakcie meczu to też prawdziwa katastrofa.

 

Kolumbijczycy nie rozumieją dlaczego selekcjoner po czerwonej kartce dla Cristiana Sancheza jako pierwszego zdjął z boiska Juana Cuadrado, który jest w wyśmienitej formie i palił się, aby ciągnąć grę do przodu. Aż się prosiło aby nie ściągać gwiazdy zespołu, ale uczynić to z bezproduktywnym Izquierdo. A kiedy udało się doprowadzić do remisu to należało go bronić, a nie wprowadzać ofensywnych Jamesa Rodrigueza i Carlosa Baccę. To z kolei opinia byłego trenera Ekwadoru (ograł Polskę 2:0 w 2006 roku - przyp. CK) Luiza Suareza.

 

Oscar Cordoba, były bramkarz reprezentant Kolumbii powiedział wprost: „Zostali wprowadzeni chyba tylko po to, aby przypomnieć znak towarowy naszej drużyny. Nie rozumiem, jak tak niedokładnie mogli grać zawodnicy, którzy nie grają w Huila (prowincja w Kolumbii - przyp. CK), ale w wielkich europejskich klubach za wielkie pieniądze” - wbił szpilę były bramkarz, który z reprezentacją wystąpił na mundialach w 1994 i 1998 roku.

 

Pekerman, nie widzi, nie reaguje, popełnia koszmarne błędy... Taki był mniej więcej przekaz natychmiast po meczu z Japonią. Argentyński selekcjoner Kolumbii sprawiał wrażenie wycofanego i jedynym przekazem z jakim się zdołał przebić było banalne, ale chyba prawdziwe, że: „Nie jest łatwo grać na mistrzostwach świata przez prawie 90 minut z jednym zawodnikiem mniej”.


Najdelikatniejsza była w swojej ocenie najbardziej znana Kolumbijka - Shakira. Piosenkarka po końcowym gwizdku zaprezentowała w mediach społecznościowych ikonkę pękniętego serca. Niezorientowani z jakiego kraju pochodzi gwiazda opatrznie komentowali, że to zapowiedź rychłego rozstania z Gerardem Pique...

 

Co ciekawe, podobnie jak w przypadku naszej reprezentacji, tarczę w obronie drużyny wystawił prezes federacji. Ramon Jesurun przekonywał, że widział w oczach zawodników ogień. „To nie było załamanie kogoś, kto został przygnieciony wielkim kamieniem. To była prawdziwa sportowa złość. Widziałem ich, tę naturalną wściekłość. W meczu z Polską wybuchną i wygramy - oświadczył stanowczo.

 

Dziennikarze przekonują, że terapia musi być szokująca i natychmiastowa. Przypominają, że podobną piłkarze przeszli w przedostatniej kolejce eliminacji, gdzie w Barranquilli ulegli Paragwajowi 1:2 i cztery dni później grali o życie z Peru. Wówczas udało się zremisować i awansować na mundial.

 

Jednym z zabiegów motywacyjnych, który zastosował wtedy Pekerman było spotkanie z Carlosem Paezem, jednym z szesnastu ocalałych w katastrofie samolotu z Andach w 1972 roku. „Człowiek z żelaznym duchem”, który był pierwowzorem bohatera słynnego filmu „Alive” (rolę Paeza odgrywał John Malkovich).

 

Były urugwajski rugbysta rzeczywiście potrafił natchnąć drużynę przed występem w Limie. Tym razem aż tak wyszukanych sposobów na podniesienie Kolumbijczyków Pekerman nie szukał. Część terapii ma polegać na... otworzeniu drzwi. Selekcjoner pozwolił zawodnikom spędzić czas z rodzinami, które przyjechały do Kazania.

 

Gracze „Los Cafeteros” ruszyli zatem do miasta. Pekerman poprosił jedynie o powrót przed godz 22.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze