Amerykanka, która najpierw odebrała pas Joannie Jędrzejczyk, a następnie po raz drugi ją pokonała, nigdy nie słynęła z mocnej psychiki, co starała się tłumaczyć ciężkim dzieciństwem. Nic więc dziwnego, że przed rewanżowym starciem z Polką na gali UFC 223 w kwietniu tego roku, miała spore wahania nastrojów. A wszystko przez pamiętny atak McGregora i jego świty.

Irlandczyk wraz z kolegami zdemolował autobus, w którym siedziała m.in. Namajunas. I choć to nie ona była celem, tylko Khabib Nurmagomedov, który podpadł McGregorowi, to bardzo się przestraszyła. Rozważała nawet rezygnację z udziału w gali, ale ostatecznie weszła do oktagonu i zwyciężyła. Od tego czasu minęły dwa miesiące, lecz jej sytuacja psychiczna wcale się nie poprawiła.

- Ciągle staram się nie wychodzić z domu zbyt często. Zdarzają się też sytuacje, w których mówię, że powinniśmy już wracać, bo mam dziwne przeczucia. Mieszkam w bezpiecznej okolicy, niewiele się tu dzieje, ale podchodzę do tego paranoicznie. Chodzę też do terapeuty - przyznała.

McGregor wystosował przeprosiny do Namajunas, a także innych poszkodowanych w tym wypadku, ale zawodniczka ich nie przyjęła.