MŚ 2018: Ostatnim pociągiem do Wołgogradu jadą na mecz Polacy i Japończycy

Piłka nożna
MŚ 2018: Ostatnim pociągiem do Wołgogradu jadą na mecz Polacy i Japończycy
fot. PAP/EPA

Ostatnim pociągiem z Moskwy, który odjeżdża w środę i przybędzie do Wołgogradu w czwartek przed meczem Polski i Japonii jadą kibice z obu krajów. Polacy - z nadzieją, że choćby ostatni na mundialu mecz wygramy. Japończycy liczą na przejście do 1/8 finału.

Japończyków - jak się wydaje - jest więcej. Na peronie na moskiewskim Dworcu Paweleckim od razu rzuca się w oczy kibic maszerujący z wielkim sztandarem Błękitnych Samurajów. Gdzie indziej miga japońska flaga. Polskiej symboliki nie widać. A gdy podejść do pasażerów, którzy przed wejściem do wagonu, jak jest to praktykowane w Rosji, okazują konduktorowi bilet i paszport, to najczęściej są to Rosjanie.

 

Na około pół godziny przed odjazdem wsiada do pociągu Michał z Gdańska. Podróżował będzie sam. Siedmioosobowa grupa, z którą podczas mundialu w Rosji kibicuje polskiej reprezentacji odjechała do Wołgogradu przedostatnim pociągiem, dwie godziny wcześniej. "Cieszę się, że zdążyłem" - mówi Michał z ulgą. Chwali organizację mundialu, zwłaszcza darmowy transport dla kibiców. Oba środowe pociągi do Wołgogradu to dodatkowe składy, uruchomione przez rosyjskie koleje specjalnie na mistrzostwa i bezpłatne dla posiadaczy FAN ID.

 

"Rosjanie bardzo dobrze wywiązali się z organizacji" - ocenia Michał, który w Rosji był na wszystkich dotychczasowych meczach z udziałem "biało-czerwonych". Podkreśla, że czuje się bezpiecznie, jeśli chodzi o zagrożenie terrorystyczne, bowiem powszechne są "kontrole przez +bramki+ (wykrywacze metalu) i policję". Rzeczywiście, na peronie widać grupy policjantów, w tym funkcjonariuszy sił specjalnych OMON. Tak jak zawsze na dworcach w Rosji, aby dostać się na peron, trzeba przejść przez wykrywacze metalu i "prześwietlić" bagaż.

 

"Jest to czwarty mundial, na który jadę. Zawsze jeden mecz na mundialu wygrywamy. Skoro dwa przegraliśmy, to musi być teraz wygrana" - ocenia Michał. Przypomina ostatnie mecze Polaków na mistrzostwach w Korei Południowej i Niemczech, wygrane "na pocieszenie". "Podejrzewam, że będzie identycznie" - mówi o meczu w Wołgogradzie.

 

"Choć jeden wygrany mecz!" - mówi o oczekiwaniach grupa z Zambrowa, która już siedzi w przedziale. Karol, Michał i ich towarzysze po raz pierwszy zasiądą na trybunach, by obejrzeć "biało-czerwonych" na żywo w Rosji. "Pierwszy mecz oglądaliśmy w telewizji w domu. Drugi - w Strefie Kibica w Moskwie. Teraz kilka dni byliśmy w Moskwie i jedziemy do Wołgogradu" - wyjaśnia Karol.

 

Polskich kibiców w ostatnim pociągu do Wołgogradu nie było łatwo znaleźć. Konduktorzy stojący przy wejściu do każdego wagonu mówili często, że nie trafili do nich dziś pasażerowie z Polski i że pewnie są w dalszych wagonach. Niezbyt chętnie reagowali na prośbę, by rzucić okiem na listę pasażerów i ocenić, ile jest polskich nazwisk. Jeden konduktor nie widzi problemu w wejściu dziennikarza do przedziału już zajętego przez Polaków, inny - godzi się tylko na wywołanie pasażerów.

 

Darmowy dla kibiców pociąg do Wołgogradu ma kilkanaście wagonów, w tym restauracyjny. Jest "troszeczkę słabo oznaczony" - uważają kibice z Zambrowa. Rzeczywiście, "mundialowy" pociąg niczym się specjalnie od innych nie odróżnia. Do szaro-czerwonej kolorystyki rosyjskich kolei dodano jedynie czerwone tabliczki z napisami po angielsku, że pociąg jedzie z Moskwy do Wołgogradu. Uwagę zwraca może jeszcze jeden szczegół: złota figura trofeum mundialu, Pucharu Świata FIFA, wykonana chyba z plastiku. Stoi na stoliku w jednym z przedziałów, obok niej - zestaw zimnych napojów i gazeta "Sowietskij Sport", jeden z głównych rosyjskich dzienników sportowych.

 

Do Wołgogradu jedzie Yujiro z Hokkaido. Prognozuje, że w meczu Japonii i Polski padnie remis, "może 1:1". "Ale mam nadzieję, że możemy wygrać" - dodaje. Przyznaje, że Polska przegrała dwa poprzednie mecze mundialu, ale podkreśla, że Japonia jest dużo niżej w rankingu FIFA, dlatego "trudno będzie wygrać".

 

Jego żona Shinobu jest bardziej pewna zwycięstwa. "Nigdy nie wątpimy, że japońska drużyna wygra, dlatego tu jesteśmy. Życzę im, by zwyciężyli i przeszli (dalej) na turniej" - mówi. Wraz z dwojgiem dzieci przyjechała teraz do męża, który na co dzień pracuje w Rosji - na Sachalinie, wyspie na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Wcześniej rodzina była na meczach Japonii podczas obecnego mundialu - w Saransku i Jekaterynburgu. Oceniają, że w Wołgogradzie spotkają około pięciu tysięcy kibiców ze swego kraju.

 

Po 18 godzinach podróży kibice z Polski, Japonii i innych krajów przyjadą do Wołgogradu w czwartek rano. O godz. 16 czasu polskiego rozpocznie się mecz.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze