O pewnym zwycięstwie biało-czerwonych w pierwszym secie w dużym stopniu przesądził skuteczny blok Kołosińskiej (AZS UMCS TPS Lublin). Gdy zatrzymała ona dwa razy z rzędu rywalkę, na tablicy pojawił się wynik 13:10. W końcówce skutecznymi atakami z kolei popisywała się Kociołek (UKS SMS Łódź).

Polkom nie starczyło jednak sił na kontynuację dobrej passy. Do głosu coraz częściej dochodziły Ross i Hughes, które nie miały większych problemów z kończeniem akcji. Uderzenia Kołosińskiej i Kociołek z kolei coraz częściej były podbijane przez Amerykanki (4:7, 8:13, 13:19).

Zawodniczki z USA tie-breaka rozpoczęły od prowadzenia 4:1. Biało-czerwone zdołały zdobyć trzy punkty z rzędu. Przy stanie 6:6 wygrały dwie kolejne akcje. W drugiej z nich Ross po taśmie trafiła nieco szczęśliwie w boisko. Polki po skutecznej kontrze Kołosińskiej zmniejszyły stratę do jednego punktu (8:9), ale późniejsze błędy okazały się kosztowne (8:11). Biało-czerwone obroniły jedną piłkę meczową, ale drugą wykorzystała bez zawahania Hughes.

Kilka godzin wcześniej Polki w półfinale uległy Brazylijkom Marii Antonelli i Carolinie Solberg Salgado 1:2 (10:21, 21:18, 12:15). "Canarinhos" o triumf w turnieju walczyły z Taliquą Clancy i Mariafe Artacho, ale uległy Australijkom 0:2 (21:23, 17:21).

Kołosińska i Kociołek to najlepszy obecnie polski duet kobiecy. Po raz drugi awansowały do czołowej czwórki zawodów WT - jesienią ubiegłego roku były drugie w chińskim Qinzhou. Z kolei Kołosińska w parze z Moniką Brzostek była druga w 2016 roku w Rio de Janeiro, a w 2015 stanęła na najniższym stopniu podium w Olsztynie.

Druga para biało-czerwonych w turnieju głównym w Portugalii - Jagoda Gruszczyńska (UKS SMS Łódź) i Aleksandra Wachowicz - odpadły w barażu o 1/8 finału.

Męskie duety z Polski w Espinho nie startują. Rozstrzygnięcie u panów nastąpią w niedzielę.

Impreza w Portugalii ma cztery gwiazdki w pięciostopniowej skali turniejów World Tour, którą stosuje od poprzedniego sezonu Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB).