Pindera: Kim jest dziś "Pacman"?

Sporty walki
Pindera: Kim jest dziś "Pacman"?
fot. PAP

Czy Manny Pacquiao wciąż jest tym Mannym Pacquiao, którego podziwiał cały bokserski świat, mistrzem ośmiu kategorii wagowych, pięściarskim geniuszem? A może już tylko 39-letnim, przechodzącym do historii wielkim czempionem z Filipin. Odpowiedź poznamy po jego walce z Lucasem Martinem Matthysse w Malezji.

W grudniu Pacquiao skończy 40 lat. Na Filipinach ma boski status, jest tam senatorem i być może w przyszłości zostanie prezydentem tego kraju. Niczego nie można wykluczyć. Ale na razie nie zamierza kończyć bokserskiej kariery. Wierzy że jest w stanie wygrać jeszcze kilka mistrzowskich pojedynków i znacząco zasilić stan swojego i tak zasobnego konta. Takiego honorarium (ponad sto milionów dolarów) jak za walkę z Floydem Mayweatherem Jr nie może już oczekiwać, ale kilkanaście milionów, to też przyzwoite wynagrodzenie.

 

Najbliższy pojedynek stoczy w najbliższą niedzielę w Kuala Lumpur, stolicy Malezji. W USA będzie sobotni wieczór, w Polsce niedzielny poranek. Rywal Pacquiao, 35 letni Argentyńczyk Lucas Martin Matthysse, broniący pasa regularnego organizacji WBA w wadze półśredniej nie zamierza jednak wywieszać białej flagi, jest przekonany, że to on wygra walkę.

 

Jeszcze rok temu Manny Pacquiao był mistrzem organizacji WBO w tej kategorii. Tytuł ten zdobył kilkanaście miesięcy wcześniej w swojej trzeciej walce z Timothy Bradleyem, a stracił w lipcu 2017 w Brisbane, przegrywając po kontrowersyjnej decyzji sędziów z Jeffem Hornem.

 

Australijczyk też już nie ma tego tytułu, został znokautowany w Las Vegas przez Terence'a Crawforda. Słynny promotor, 86-letni Bob Arum, ma nadzieję, że jeśli Pacquiao pokona Matthysse, to być może uda się doprowadzić do jego starcia z Crawfordem, co byłoby megahitem. A jeśli nie z Crawfordem, to Filipińczyk zbije trochę wagi i zgodzi się walczyć z Wasylem Łomaczenką, mistrzem kategorii lekkiej. To przecież promowani przez niego pięściarze, najlepsi z najlepszych. A "Pacman" to legenda, jego walki w systemie pay per view wygenerowały setki milionów dolarów. Crawford i Łomaczenko na razie mogą o takim finansowym sukcesie jedynie marzyć.

 

Ale czy Pacquiao jest w stanie pokonać w Kuala Lumpur silnego Argentyńczyka?

 

Nie walczył przecież od roku zajęty obowiązkami senatora na Filipinach. W jego narożniku zabraknie też Freddiego Roacha z którym związany był od lat. Zastąpi go Buboy Fernandez, Filipińczyk, który pracował z Roachem 16 lat i siłą rzeczy był w narożniku Pacquiao w wielu jego walkach. Dziś twierdzi, że sam fakt, że tym razem "Pacman" trenował pod kierunkiem swych rodaków też jest wielkim wydarzeniem. Co więcej, świetnie się z tym czuł i jest bardzo dobrze przygotowany do wojny z Matthysse.

 

Ale czterdziestka na karku "Pacmana"  nie będzie jego atutem. W tym wieku zdecydowana większość mistrzów swoje najlepsza lata miała już za sobą. Nawet ci, którzy przekraczali biologiczne granice, w więc George Foreman czy Bernard Hopkins pod koniec kariery nie prezentowali przecież życiowej formy, choć wciąż wygrywali. Takiego Pacquiao jak wtedy, gdy toczył legendarne boje z Marco Antonio Barrerą, Erikiem Moralesem, Ricky Hattonem, Antonio Margarito,  Miguelem Cotto, Oscarem De La Hoyą, czy Juanem Manuelem Marquezem już nie ma.

 

Wciąż jest świetnym pięściarzem z którym każdy musi się liczyć, ale ostatni raz wygrał przed czasem dziewięć lat temu, z Cotto. I nie sądzę, by nagle znokautował Lucasa Martina Matthysse. Ale na punkty jest go w stanie pokonać.

 

I wtedy marzenie Aruma może się spełnić. Jeśli nawet Pan Senator "Pacman" nie zgodziłby się walczyć z Crawfordem, co byłbym w stanie zrozumieć, to walka z Łomaczenką, być może w nieco wyższym limicie niż lekka, byłaby realna. Tyle że Matthysse też ma swoje ambicje i kowadło w pięści, więc poczekajmy do niedzieli. W Kuala Lumpur każdy scenariusz jest możliwy.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze