Marcin Feddek: W całej historii mistrzostw Świata widzieliśmy 53 samobóje, z czego 12 strzelonych w tym turnieju. Dużą rolę odegrały też stałe fragmenty gry, gdzie w 63 meczach padło z nich 70 bramek. Pojawiają się jednak pewne wątpliwości co do dwóch sytuacji z wczorajszego meczu – ten pierwszy samobójczy gol i ten rzut karny, które złożyły się na obraz całego spotkania. Długo rozmawiałem z Szymonem Marciniakiem na temat odgwizdywania ręki w polu karnym, który powiedział, że to musi być celowe zagranie i ocena odległości – czy mógł zawodnik zareagować czy nie, i to jest tak zwana ręka oczekiwana, i nieoczekiwana. Myślę, że podczas finałowego meczu byliśmy świadkami tej drugiej, pod warunkiem, że Francuz dotknąłby  tą piłkę głową.

Tomasz Łapiński: Mam wrażenie, że jednak nie dotknął, dlatego tak długo trwało też szacownie tej  sytuacji przy monitorze przez sędziego, który zastanawiał się czy rzeczywiście piłka  była ruszona przez piłkarza, który skakał tuż przed Perisicem. Mieliśmy taką sytuacje w meczu Argentyny, gdzie rzut karny nie został odgwizdany. Skaczący obrońca ruszył piłkę głową, a drugi piłkarz dostał piłką w rękę. Jednakże ta sytuacja nie była taka sama, w związku z tym w tym meczu „jedenastka” została odgwizdana.

Jak się odniesiecie do tych stałych fragmentów gry i ich ogromnego znaczenia, widocznego w grze choćby Anglików?

Dariusz Dziekanowski: Pamiętajmy o tym, że ten poziom jest w miarę wyrównany. To są takie detale, które decydują o tym, że zespół wygrywa. Moment , że ktoś się zagapi, spóźni się z reakcją, to świadczy o tej koncentracji, że czasami „teoretycznie” słabsi zawodnicy nie osiągają tego maksimum by przewidzieć,  że coś się może stać.
Rola stałych fragmentów gry była już widoczna we wcześniejszych mistrzostwach, gdzie widać, że zawodnicy chętnie wykorzystują takie sytuacje.

W 1998 roku padły 62 trafienia, podczas tegorocznych mistrzostw – 70. To drugi mundial, po 20 latach przerwy, gdzie padło tyle bramek.

Tomasz Łapiński: Umówmy się, że stały fragment gry umożliwia wygranie meczu, w którym nie do końca trzeba mieć przewagę, pokazywać swoje piłkarskie umiejętności. Jest to uproszczona forma, w której decydują ułamki sekund – błąd, przepychanka, uderzenie, co stanowi ogromną szansę, by wygrać spotkanie.

Dariusz Dziekanowski: Pamiętajmy, że skończyły się już zapasy w polu karnym, bo dzięki systemowi VAR takie zachowania są łatwe do wychwycenia.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.