Stocznia Szczecin zakontraktuje kolejną gwiazdę

Siatkówka
Stocznia Szczecin zakontraktuje kolejną gwiazdę
fot. CyfraSport

Stocznia wkroczyła do PlusLigi tylnymi drzwiami, niejako tylko zmieniwszy szyld poprzedniej restauracji. Kiedy jednak w Szczecinie zaczęto zatrudniać nowego menedżera, szefa kuchni, kelnerów i resztę obsługi, okazało się, że to nowy i szalenie interesujący projekt. Pytanie, czy przyciągnie szeroką klientelę smacznymi daniami, czy zadowoli się famą lokalu, który sprowadza wyszukane rarytasy, ale nie potrafi przygotować zjadliwego posiłku? A już w środę włodarze Stoczni ogłaszają kolejną gwiazdę.

No dobra, żarty się skończyły. Kiedy pisałem kilka tygodni temu, że Stocznia Szczecin może namieszać w nadchodzącym sezonie PlusLigi, większość kibiców traktowała te słowa z przymrużeniem oka. Ale muszę wam się przyznać – ja sam miałem sporo wątpliwości, kiedy zobaczyłem listę siatkarzy przymierzanych do klubu z północy. Nie wszystkie transfery udało się doprowadzić do finalizacji, ale i tak lista graczy, którzy zagrają w przyszłym sezonie w Szczecinie robi wielkie wrażenie. A to wciąż nie jest koniec.

 

W środę włodarze Stoczni ogłaszają kolejną gwiazdę – pod stery Mieszka Gogola jako trenera i Radostina Stojczewa w roli dyrektora sportowego trafi kolejny obcokrajowiec, reprezentant kraju i interesujący skrzydłowy. Ściągnięcie tego dwumetrowca cieszy mnie podwójnie. Raz – transfery na tej międzynarodowej linii to rzadkość, dwa – siatkarz ten to reprezentant groźnej w ostatnich latach ekipy.

 

Wcześniej do Stoczni dołączyli Lukas Tichacek, Łukasz Żygadło, Matej Kazijski, Bartosz Kurek i Simon Van De Voorde. A to wciąż nie koniec. Słyszałem, że pod skrzydła Gogola ma jeszcze trafić kolejny przyjmujący, tym razem dobrze znany z naszych polskich parkietów. Szczeciński okręt niemal skompletował już załogę.

 

Wiem, że nadal wielu ma wątpliwości – czy projekt ten nie wywróci się finansowo, co jeśli nie uda się osiągnąć wyników na miarę nazwisk, które trafiły nad Wały Chrobrego? Sam jestem ciekaw, jak poradzą sobie w Szczecinie zarówno organizacyjnie, jak i sportowo. I podwójnie będę trzymał kciuki za trenera Gogola. Wielu jest przekonanych, że przy pierwszych potknięciach zmieni go Stojczew. A praca z takim „toporem” nad głową nie jest łatwa.

 

Dlatego właśnie mam nadzieję, że asystent selekcjonera reprezentacji poradzi sobie, bo jego porażka będzie także kolejnym dowodem, że ciężko doszukiwać się w Polsce kandydatów na następcę Heynena. Przecież wreszcie polski trener dostaje ciekawą kapelę do poprowadzenia i od niego zależy, jak wypadnie w trasie koncertowej 2018/19.

 

Sukcesy Stoczni mogą tylko uatrakcyjnić nam całą PlusLigę – nic tak nie cieszy postronnego kibica, jak wyrównany poziom rozgrywek i niespodzianki. Rok temu życzyłem więc udanego sezonu ONICO Warszawa, teraz ściskam kciuki za Stocznię. Niech namiesza, niech przewróci zastany porządek do góry nogami. Niech udowodni, że do Polski mogą trafiać kolejne ciekawe nazwiska.

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze