Najciekawszy jest fakt, że decyzja nie miała nic wspólnego ani z Joshuą, ani z Powietkinem, ani tak naprawdę ze starającym się o walkę z mistrzem świata IBF/WBA/WBO Deontay'em Wilderem.  Trzeba było sprzedać nowy produkt Hearna w Ameryce - streamingową stronę DAZN.

 

Z dużej...
 
Projekt wprowadzenia na największy pięściarski rynek - do USA - serwisu streamingowego DAZN  zaczął się więcej niż pół roku temu, a konferencja mająca przedstawić nowe gwiazdy Hearna odbyła się we wtorek na Manhattanie. Przez kilka poprzednich tygodni, szef Matchroom Sports próbował namówić na podpisanie kontraktu i występowanie na amerykańskich galach DAZN wiele amerykańskich gwiazd, ale wychodziło to słabo. Hearn chyba uwierzył w to, że oficjalnie publikowane kwoty, które podobno dostają pięściarze jak Errol Spence Jr, Danny Garcia, Adrien Broner to rzeczywiście wszystko, co trafia do ich banków. Kiedy okazało się, że jest słabo poinformowany, było coraz mnie słychać na temat wielkich nazwisk, choć Hearn ciągle twierdził, że takie  usłyszymy na konferencji w Nowym Jorku.  
 
Skończyło się na tym, że najbardziej znaną - oprócz podpisanego wcześniej - Daniela Jacobsa -  postacią, którą oglądać będziemy w serii gal za które szefowie DAZN mają podobno zapłacić miliard dolarów przez następne osiem lat jest Jarrell Miller, który w rodzinnym Brooklynie ściąga na galę MOŻE dwadzieścia procent kibiców, którzy przychodzą na walki Polaka Adama Kownackiego. Jest też były mistrz świata, ale anonimowy dla przeciętnego widza Demetrius Andrade plus kilku innych pięściarzy, którzy są na dorobku. Są też tacy, którzy będą walczyli na galach na podstawie jednorazowych umów z innymi promotorami (jak Maurice Hooker/Rock Nation) czy Artur Beterbiev (firma promocyjna Yvona Michela).  Czyli - z wielkiej chmury naprawdę mały deszcz.
 
Wkracza Powietkin
 
Szef Matchroom Boxing doskonale wiedział, że będzie potrzebował naprawdę dużej walki, żeby  zachęcić Amerykanów do wydania $9.95 miesięcznie. Dlatego, już po grudniowej wygranej  "Rosyjskiego Rycerza" z Christianem Hammerem w Jekatarynburgu była niepisana umowa, że już niedługo następnym rywalem Joshuy będzie właśnie Powietkin, który na dobre sprzedanie serwisu DAZN był idealny.  Nieprzypadkowo Rosjanin stoczył następną walkę na gali Joshuy w Cardiff, wygrywając przez nokaut z Davidem Price. Do tego  pasował na USA, bo przecież Powietkin był postacią o której w Stanach mówiło się dużo, kiedy właśnie z nim miał bić się amerykańskim mistrz świata WBC - Deontayem Wilderem. 
 
Czego, ze sportowej strony, możemy oczekiwać po walce Joshua - Powietkin? Bukmacherzy są brutalni, praktycznie nie dając szans Rosjaninowi. Za wygraną na punkty Powietkina są gotowi wypłacić stawkę 25 do 1, a Joshua jest tak zdecydowanym faworyten, że w niektórych domach bukmacherskich trzeba na Anglika postawić 100 dolarów, żeby wygrać... dziesięć. 
 
"Anthony jest za duży, bije za mocno lewym prostym, nawet nie dopuści do siebie Powietkina, który jeste zupełnie innym pięściarzem niż był choćby 2-3 lata temy. Brakuje mu siły, brakuje dynamiki. Zostało tylko doświadczenie" - taki jest ton większości wypowiedzi.  Na odpowiedź przyjdzie poczekać do 22 września, kiedy obaj wyjdą na ring na  Wembley, ale żeby choćby nawiązać równą walkę z Joshuą, Aleksander musiałby stoczyć walkę życia. On twierdzi, że go na to stać, że widzi słabości Anglika. 21 pięściarzy przed Rosjaninem mówiło dokładnie to samo...