Maciej Turski: Wiesz, ile czasu minęło od Twojego pojedynku?

 

Bartosz Fabiński: Dokładnie dni nie liczyłem, ale będzie prawie trzy lata...

 

974 dni - tyle dokładnie minie w niedzielę 22 lipca. Sporo czasu. Dlaczego ta przerwa trwała tak długo?

 

MMA to sport, który jest kontuzjogenny i wiąże się z utratą zdrowia. Na pewno aspekty zdrowotne miały spore znacznie przy mojej przerwie. Teraz wiem, że kontuzje są wyleczone i udało mi się przepracować odpowiednio okres przygotowawczy. Czuję się na siłach i w niedzielę dam dobrą walkę. Miałem też prywatne sprawy, próba obrania innej drogi życiowej, ale wróciłem do miejsca, w którym czuję się najlepiej.

 

Nie brakowało motywacji? Wiadomo, że po takiej przerwie na pewno trzeba mieć jej sporo, żeby przepracować okres przygotowawczy na pełnych obrotach...

 

Absolutnie, miałem jej naprawdę sporo. Chciałem tutaj wrócić i wiem, że przede mną spore wyzwanie. Trzeba zaznaczyć, że w trakcie przerwy nie odpoczywałem i nie było momentów, że nie zupełnie nie pojawiałem się na sali. Pomagałem chłopakom, kolegom i pojawiałem się na macie. Dla mnie najważniejsze, że w klubie jest cały czas Robert Jocz. Dodatkowo jest duże wsparcie chłopaków z klubu m.in. Karol Skrzypek czy Krzysztof Gutowski, którzy pomogli mi zebrać się do powrotu.

 

Jak wygląda sprawa z UFC w wypadku tak długiej przerwy? Kontrakt podobno po prostu zostaje zamrożony, a więc można powiedzieć, że powracasz ze stanu hibernacji?

 

W styczniu skontaktowałem się z przedstawicielami organizacji UFC i wyraziłem chęć powrotu. Tego samego dnia dostałem pozytywną odpowiedź i zostałem wprowadzony na listę kontroli antydopingowej. Musiałem odczekać półroczną przerwę i przyszedł moment na powrót.

Czy jesteś zadowolony z tego, co udało się wypracować podczas przygotowań? Czujesz spokój przed powrotem?

 

Dałem z siebie, ile tylko mogłem. Były to naprawdę ciężkie przygotowania i tego nie ukrywam. Trener Robert Jocz też włożył naprawdę sporo pracy w ten okres przygotowawczy. Na sparingpartnerów nie mogłem narzekać. Na początek Daniel Omielańczuk czy Piotr Strus, a później już zawodnicy z moich kategorii wagowych.

 

Ze zbijaniem kilogramów nie było problemów? Wiemy, że już koło „trzycyfrówki” na wadze mogło się w pewnym momencie zakręcić...

A skąd takie informacje? (śmiech). Oczywiście żartuję. Faktycznie poza okresem przygotowawczym było ich nieco więcej, a okres zbijania wagi nigdy nie jest przyjemny. Z pomocą Jacka Feldmana, oraz korzystając z własnych doświadczeń, wiem, jak radzić sobie z tym procesem. Nie ma żadnych kłopotów z pozbywaniem się kilogramów.

 

Możemy mówić o pewnego rodzaju tremie, niepewności?

 

Staram się o tym nie myśleć. Przed każdą walką jest trema, bo każdy daje z siebie wszystko podczas przygotowań. W trakcie walki chcemy udowodnić, że jesteśmy doskonale przygotowani, ale czasami jedna chwila powoduje, że wszystko kończy się zupełnie inaczej niż zakładaliśmy pierwotnie. Przerwa? Dodatkowej presji z tego względu nie odczuwam.

 

W Hamburgu zmierzysz się z Emilem Weberem Meekiem. Norweg, podobnie jak Ty, stoczył dwie walki dla UFC - wygraną z Jordanem Meinem oraz przegraną z Kamaru Usmanem. Jak oceniasz tego rywala? Co udało się dostrzec w jego stylu?

 

Ja twierdzę, że jest to naprawdę solidny przeciwnik. Bardziej zaliczyłbym go do stójkowych zawodników, chociaż pokazał, że w odpowiednich momentach może obalić, fajnie bije z góry i daje sobie radę walcząc z pleców. Mimo wszystko jednak to zawodnik, który preferuje walkę w stójce.

 

Wspomniałem walkę z Kamaru Usmanem i wydaje się, że Nigeryjczyk pokazał w jaki sposób można sobie poradzić z Meekiem. Ty prezentujesz podobny styl w oktagonie do Usmana. Sprowadzenie walki do parteru, kontrola z góry - taki scenariusz dla kibiców nie byłby żadnym zaskoczeniem.

 

Czy to okaże się klucz? Zobaczymy w trakcie walki. Myślę, że on doskonale wie, że ja mogę dążyć do takiego rozwiązania tego pojedynku. Nie ukrywam, że jeśli będzie taka możliwość, to poszukam rozwiązania w ten sposób, ale jesteśmy gotowi na każdy scenariusz. Jestem gotowy także na trzy rundy walki w stójce.

 

Próbowaliście w okresie przygotowawczym coś zmieniać w Twoim stylu? Czy staraliście się pracować nad Twoimi najmocniejszymi stronami?

 

Cały czas chcę się rozwijać i na sparingach właśnie to robię. Mogą to potwierdzić moi klubowi koledzy, że właśnie staram się dodawać cały czas nowe elementy do swojego stylu. Wiadomo, że wszyscy wiedzą, czego można się po mnie spodziewać. Ja muszę szukać sposobu, aby ich zaskoczyć.

 

Jak miałbyś wskazać kibicom typ na tę walkę, to na jakie rozwiązanie postawisz?

 

Nie typuje walk swoich kolegów, a tym bardziej swoich. Ja po prostu dam z siebie wszystko, aby moja ręka powędrowała w górę.

 

Plan transmisji gali UFC w Hamburgu na sportowych antenach Polsatu:

 

- 16:30 - walka Damian Stasiak vs Liu Pingyuan (Polsat Sport Fight)
- 17:00 - studio (Polsat Sport)
- 18:00 - karta wstępna z walką Emil Meek vs Bartosz Fabiński (Polsat Sport)
- 20:00 - karta główna z walką Marcin Tybura vs Stefan Struve (Polsat Sport)
- po gali studio podsumowujące (Polsat Sport)