Martial w trakcie zgrupowania w Stanach Zjednoczonych podjął decyzję o powrocie do domu. Piłkarz chciał być przy swojej partnerce, która lada moment miała urodzić jego synka. Dostał pozwolenie od klubu, jednak nie spodziewał się, że sytuacja zmieni się tak szybko.

Mourinho publicznie zaatakował skrzydłowego "Czerwonych Diabłów". - Martialowi narodziło się dziecko, piękne i zdrowe, za co dziękujemy Bogu. Ale po narodzinach powinien być tutaj z nami, ale go nie ma - powiedział Portugalczyk.

Cała sytuacja nie pozostała bez komentarza samego zawodnika. "Dziękuję za wszystkie posty. Mój mały Swan czuje się dobrze, dla jego mamy to było trudniejsze, ale dzięki Bogu też jest z nią lepiej" - napisał. "Wybaczcie, ale moja rodzina zawsze będzie dla mnie na pierwszym miejscu. Jutro wracam do Manchesteru" - dodał.

 


Od dłuższego czasu mówi się, że Martial w letnim okienku transferowym opuści United. Mourinho nie daje bowiem gwarancji, że dla piłkarza znajdzie się miejsce w składzie. 55-letni szkoleniowiec z pewnością nie będzie przychylnie patrzył na Francuza po ostatnich zajściach.

Panowie już niebawem będą musieli skonfrontować się ze sobą, bowiem Martial w piątek dołączył do zespołu.