Walka Tszyu i Ferdinandusa trwała niecałą minutę. Sęk w tym, że ten drugi padł na ring, chociaż praktycznie nie poczuł siły ciosu. Powtórki pokazały, że kontakt był minimalny. Mimo tego, 37-latek nie chciał kontynuować tego pojedynku.

 

 

Kibice i dziennikarze byli zniesmaczeni tym, co zobaczyli. "To zwycięstwo Tima Tszyu to była kompromitacja boksu. To była oczywista symulka ze strony jego przeciwnika Ferdinandusa. On nie został nawet trafiony. Promotorzy również są temu winni" - napisał dziennikarz sportowy Chris Garry.