Dla Fury'ego był to drugi występ w tym roku. Dwa miesiące temu w słabym stylu pokonał przed czasem Sefera Seferiego, ale jego zwycięstwo nawet przez moment nie było zagrożone. Większych problemów nie miał również z Pianetą, a wszyscy zastanawiali się nad zapowiadanym od dłuższego czasu pojedynku Fury – Wilder.

 

Tuż po ogłoszeniu werdyktu Brytyjczyk zabrał pas WBC Amerykaninowi i wzniósł go w ringu. Po chwili zobaczyliśmy w nim już obu pięściarzy, a także promotora Franka Warena, który powiedział, że w przyszłym tygodniu walką między tymi zawodnikami zostanie oficjalnie potwierdzona.

 

Powiedziedzieli w ringu:

Deontay Wilder: "Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, żeby mieć mój pas, lepiej się obudź i mnie przeproś, bo nigdy go nie zobaczysz. Znokautuję cię. Każdy z którym walczyłem, został znokautowany w spektakularnym stylu. Jeszcze nie wiesz, co to znaczy, ale będziesz wiedział".

Tyson Fury: "Jesteśmy dwoma mężczyznami, którzy mogą walczyć z każdym. Ten facet próbował zrobić wielką walkę z tym jeleniem. Wszyscy wiemy o kogo chodzi, największego tchórza w świecie boksu. Kiedy zadzwonili do mnie, od razu odpowiedziałem. Powiedziałem, żeby wysłali mi kontrakt, zrobili to, powiedziałem OK i teraz ma szansę walki z  niekwestionownym mistrzem świata. Dziś odrobiłem trochę rund, ale obiecuję, że jak przylecę do Las Vegas, to cię chłopcze znokautuję!"

Kto wygra: Las Vegas nie jest pewne

Możnaby się spodziewać, że w pojedynku niepokonanego mistrza  świata wagi ciężkiej z pięściarzem, którzy przystąpi do walki po 2,5 roku przerwy, po zwycięstwach nad  dwoma (bardzo) przeciętnymi rywalami, Deontay Wilder będzie zdecydowanym faworytem. Nic z tego. To nie pięściarz z Alabamy jest u bukmacherów faworytem, ale jego angielski rywal! Różnica jest minimalna, walka jest bardzo bliska szans po 50 procent, a tak sprawę wyjaśnia Kevin Bradley, szef zakładów Bovada: "Tu wszystko będzie zależało od dwóch czynników; czy Fury przetrzyma pierwsze ataki Wildera i rozstrzygnie walkę w późniejszych rundach, czy siła uderzeń Wildera będzie jednak zbyt duża. Nikt tego nie wie i dlatego, szanse są prawie dokładnie równe".

Ile zarobią? Gdzie będą walczyć? Kiedy?

Przypomnijmy, że ekipa Deontay'a Wildera oferowała Anthony Joshua ponad 80 milionów dolarów za dwie walki plus podział wpływów z pay-per-view. Oczywiście w przypadku walki Fury kontra Wilder sumy są nieporównuwalnie mniejsze, bo Tyson nie ma trzech mistrzowskich pasów Joshuy. Ponieważ wiadomo było, że nie ma szans (przynajmniej już teraz jak chciał Fury)  na walkę z Anthony Joshuą, wiadomo także, że nikt nie może mu obecnie zaoferować wypłaty większej niż Deontay Wilder.

Ze wstępnych obliczeń wynika, że Fury zarobi za ten pojedynek nie mniej niż 10 milionów dolarów - nie licząc wpływów z angielskiej części PPV. Miejsce walki wydaje się już zdecydowane, choć zarówno reprezentujący Wildera Shelly Finkel i Fury'ego promotor Frank Warren, tego jeszcze nie potwierdzają. Mogąca zmieścić ponad 20 tysięcy kibiców "T-Mobile Arena" w Las Vegas, należąca to korporacji MGM Grand ma za sobą takie pieniądze dla organizatorów, z którymi nie mogą rywalizować hale Nowego Jorku czy Los Angeles.

Kiedy - to najbardziej  dyskutowana kwestia. Dla Wildera, telewizji Showtime, która będzie pokazywać walkę w systemie PPV i organizatorów w Las Vegas, najbardziej pasująca data to 17 listopada. Frank Warren i Fury woleliby datę tydzień lub dwa późniejszą, dającą Fury'emu  kilkanaście dni wypoczynku po walce z Pianetą. Gdyby obie strony przystały na 17 listopada, obaj pięściarze mieliby przed sobą trzynaście tygodni treningów - wystarczy na to, żeby się bardzo dobrze przygotować.

 

Cała sytuacja do obejrzenia w załączonym materiale wideo.