Przemek Garczarczyk: Przeżyłeś pierwszy tydzień obozu treningowego w Vero Beach i... urodziny trenera. Była lampka szampana z Gusem?

 

Tomek Adamek: Nie było nic, woda. Jak trening to trening. Jakby nie było treningu, byłaby lampka wina. Kuba Chycki się za mnie napił szampana. Była miła atmosfera, najpierw tort, a później poszliśmy do restauracji. Już po niedzieli, za godzinę (rozmawiałem z Tomkiem w poniedziałek rano - przyp. PG) zaczynamy kolejny trening. 

 

Kuba pozwolił zjeść tort?

 

Tortu nie jadłem. Sałatkę owocową, ananas i banan. Mogę sobie odmówić, nie ma problemu.

 

W Osadzie Śnieżka, jeśli chodzi o żywienie wszystko było podane  - a w Vero Beach jak sobie z tym radzicie?

 

Przyjaciel Gusa ma restaurację i ma przepisy od Kuby, mamy od niego przywożone obiady i kolacje. Śniadania czyli placki robię sobie sam. Mam kuchnię w moim apartamencie. To nie jest dla mnie problem. Żywienie jest perfekcyjne.

 

Gus powtarza, że tak dobrze przygotowany na obóz jeszcze nie przyjechałeś.

 

Od jakiegoś czasu biegałem po 7-8 kilometrów dziennie, chodziłem na siłownię, robiłem walkę z cieniem. Już ponad miesiąc przed walką wiedziałem, że coś się tam kroi. Do tego nie jestem leniuchem, nie lubię siedzieć w domu, nic nie robić. To było widać jak przyjechałem, od razu było z grubej rury. Gus się poci, więc jest dobrze. Pracujemy ciężko - rano z Gusem, o 16 czas na Kubę, a z nim jest trudno. Czasami mam nawet drzemkę, ale to nie jest tak, jak było poprzednio  w Polsce bo jestem lepiej przygotowany. I ta temperatura... więc odpoczynek jest krótki. Jak ktoś nigdy nie był w gymie, na Florydzie w lecie, to tego nigdy nie zrozumie. Nawet Chycki mówi :"Tomku, tu jest naprawdę strasznie gorąco..." On się rozgrzewa i się poci, leje się z niego woda, więc go się pytam - Ty trenujesz, czy ja trenuję? Wiedziałem, gdzie jadę. Szósty października się zbliża, tydzień po tygodniu, tuż, tuż. Oby pan Bóg dał zdrowia na następne tygodnie.

 

Kibice pytają jak góral może lubić upały.

 

Czy lubię... wolę trenować w warunkach takich niż w zimnych, kiedy o kontuzję znacznie łatwiej. Jestem facet z Gilowic, gdzie 6 miesięcy jest zimno. Tu jest gorąco, troszeczkę wagi straciłem. Jestem szczupły i szybki, w sobotę po treningu miałem 97 kilogramów. Trzeba brać odżywki i pić dużo wody. Potrafię wypić nawet 7-8 litrów dziennie.

 

Eddie Hearn nie mógł uwierzyć, że twoje wideo, chyba z pierwszego czy drugiego dnia na Florydzie, są aktualne. Myślał, że to stare nagrania z dawnych obozów. Wiem, że jest gorąco...

 

Teraz, podczas naszej rozmowy jestem w środku, bo na zewnątrz jest bardzo gorąco, muszę oszczędzać siły. Nawet Chycki pokazuje swoją muskulaturę w gymie bo nie jest w stanie wytrzymać w koszulce - na ma sensu zakładać, musielibyśmy zmieniać co 10 minut, więc trenujemy rozebrani. Przed nami sześć tygodni ciężkiej pracy. Później lecimy do Chicago, wygrywamy i wracamy do New Jersey.

 

Od początku praca "pod Millera" czy na razie robicie swoje, a później specjalistyczne przygotowania pod przeciwnika?

 

Od razu pod Millera. Guc ciągle ogląda Millera, jego mocne, słabe strony. Wiemy jak bije, jakie ciosy, na co trzeba uważać. Mam to wpajane w głowę. Wiadomo, ze nie mogę stać przed nim, iść na wymiany, muszę być lotny, nogi pracują, zmiana pozycji. Duży facet, nie będzie mu łatwo za mną biegać.

 

Jarrell, który przygotowuje się w Nowym Jorku, mówi, że nie chce kamer, dziennikarzy, że wszystko zobaczymy na ringu w Chicago. Ty nie masz specjalnego problemu z mediami, żeby od czasu do czasu wrzucić kilkanaście sekund z treningów.

 

Przecież każdy wie, co walcze - co tu ukrywać? Sparingów nigdy nie pokazujemy, bo nikt tego nie robi, to sprawa prywatna. A techniki - co to zmieni czy pokażę czy nie? Kibice się tym interesują, a to dla mnie ważne. Chowanie się jest dla mnie niezrozumiałe. Jak robię to, co zawsze - pokazujemy co można pokazać.

 

Sparingi zaczynacie...

 

...za dwa tygodnie, kiedy przyjeżdża pierwszy sparingpartner. Później będzie jeszcze dwóch dodatkowych czyli w sumie będę miał cztery tygodnie sparingów. Nazwisk nie chcę podawać.

 

Dziękując za wywiad - Twój typ na walkę Tyson Fury kontra Deontay Wilder?

 

Oczywiście, że Wilder jest dużym faworytem. Nie sądzę, żeby to była dla niego trudna walka. Jest dobry jest mistrzem świata, jest szybki - wiem, bo przecież z nim sparowałem. Fury już miał walkę życia z Kliczką, który nie był dnia, nie był sobą. Niech walczy, niech wygra lepszy, ale faworytem zdecydowanym jest dla mnie Wilder. To moja opinia.