Marcin Lepa: Pierwsze koty za płoty... To chyba najlepsze określenie, bo ciężko powiedzieć, by to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Męczyliśmy się z Kanadą, która była bardzo osłabiona.

Bartosz Kurek: Wyszło na to, że Kanada grała jeszcze słabiej od nas... W niektórych elementach było dobrze, bo potrafiliśmy ich przycisnąć m.in. zagrywką. Nieźle graliśmy blokiem, natomiast znacznie gorzej było z atakiem i kończeniem pierwszej akcji. Myślę, że jesteśmy na razie przyduszeni i w naszej grze nie ma dynamiki i pełnego zgrania, ale mam nadzieję, że to przyjdzie w kolejnych meczach.

Trener Vital Heynen nie chciał zdradzić na ile czujecie się zmęczeni, na ile coś wam doskwiera i w jakiej ogólnie jesteście dyspozycji na około dwa tygodnie przed mistrzostwami świata. Jak to wygląda z twojej perspektywy?

Na pewno nie jesteśmy jeszcze w optymalnej dyspozycji pozwalającej na granie na pełnym luzie, ale wygrywamy i to się liczy. Dzisiaj potrzebowaliśmy do tego drużynowej gry i zagrywki i fajnie, że się potrafiliśmy to zrobić.

Selekcjoner chciał tym meczem utrzymać przewagę psychologiczną. Udało się?

Pewność tego, że idziemy dobrą drogą mamy od samego początku - bez tego nie byłoby sensu zaczynać. Nas trener nie musi do niczego przekonywać. Zastanawiać się muszą z kolei Kanadyjczycy, bo mimo że zagraliśmy dzisiaj bardzo słabo, to i tak nie udało im się wygrać. Zawodników i trenera mają przecież dobrych.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.