Radwańska już drugi rok zmaga się z kryzysem formy i kłopotami zdrowotnymi. Ma to odzwierciedlenie w coraz gorszych notowaniach krakowianki. Obecnie zajmuje 39. miejsce na liście WTA, ale od poniedziałku będzie plasować się pod koniec piątej dziesiątki. Poza Top50 poprzednio była w 2007 roku.

29-letnia Polka w ostatnich tygodniach odczuła skutki coraz gorszej pozycji w rankingu, a co za tym idzie brak rozstawienia. W połowie sierpnia w Cincinnati trafiła w pierwszej rundzie na Karolinę Pliskovą i przegrała 3:6, 3:6, a w tym tygodniu w New Haven na otwarcie uległa innej znanej Czeszce Petrze Kvitovej 1:6, 6:7 (3-7).

- Mam nadzieję, że na US Open zobaczycie Agnieszkę z drugiego seta. Zamelduję się tam wcześniej, więc będzie więcej okazji do potrenowania, zapoznania się z kortami. Choć to nie jest miejsce, w którym wcześniej mi się specjalnie wiodło, to może po tylu latach wreszcie uda się coś ugrać - podkreśliła wówczas podopieczna Tomasza Wiktorowskiego, która w czwartek trenowała z liderką rankingu WTA Rumunką Simoną Halep.

US Open to jedyny turniej wielkoszlemowy, w którym jeszcze nigdy nie dotarła do ćwierćfinału. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, trudno przypuszczać, by udało jej się to w 13. z rzędu starcie w tej imprezie.

Po raz pierwszy od 11 lat Radwańska nie jest rozstawiona w Wielkim Szlemie. Poprzednio miało to miejsce w Wimbledonie 2007.

W pierwszej rundzie zmagań na obiektach Flushing Meadows krakowianka zmierzy się z Tatjaną Marią. W przypadku zwycięstwa nad 67. na świecie Niemką czekałoby ją już jednak znacznie trudniejsze zadanie. Prawdopodobnie przyszłoby jej zmierzyć się wówczas z rozstawioną z "siódemką" Ukrainką Jeliną Switoliną, która 12 miesięcy temu zatrzymała się w tych zawodach na 1/8 finału.

W Nowym Jorku Radwańska bronić będzie punktów za ubiegłoroczną trzecią rundę. Ten etap rywalizacji w Wielkim Szlemie udało jej się w tym roku zaliczyć tylko raz - w styczniowym Australian Open. We French Open nie wystąpiła, a z Wimbledonu odpadła po drugim meczu.

By przejść do drugiej rundy, Linette musiałaby sprawić sensację. Los połączył 60. na światowej liście Polkę z 26. w tym zestawieniu Williams. Decyzją organizatorów Amerykanka, która opuściła poprzednią edycję z powodu ciąży, zagra z numerem "17".

26-letnia poznanianka jeszcze nigdy nie miała okazji zmierzyć się ze starszą o 11 lat gwiazdą tenisa. Zawodniczka z USA ma w dorobku rekordowe w liczonej od 1968 roku Open Erze 23 wielkoszlemowe tytuły wywalczone w singlu (w tym sześć w US Open) i tylko jednego brakuje jej, by zrównać się z najlepszą pod tym względem w historii Australijką Margaret Court. Najlepszym wynikiem Linette w zawodach tej rangi jest trzecia runda. W Nowym Jorku zaś tylko raz - w 2015 roku - przeszła do drugiego etapu rywalizacji.

Trudno liczyć na to, że Williams, która wróciła do rywalizacji w marcu po przerwie macierzyńskiej, będzie w słabej formie. W kilku pierwszych występach w tym sezonie nie notowała znaczących rezultatów, ale w lipcowym Wimbledonie dotarła do finału.

Przed przylotem do Nowego Jorku poznanianka dobrze radziła sobie na kortach twardych w mniejszych imprezach WTA (półfinał w Nanchang i ćwierćfinał w Waszyngtonie), ale przy mocniejszej obsadzie (Cincinnati i New Haven) nie przeszła kwalifikacji.

 

Do Radwańskiej i Linette w głównej drabince dołączył debiutujący w tym turnieju Hubert Hurkacz, który przeszedł trzy rundy eliminacji. W piątek 21-letni polski tenisista pokonał swojego rówieśnika z Hiszpanii Pedro Martineza 6:3, 6:3.

Obecny sezon nie jest udany jak na razie też dla deblisty Łukasza Kubota. W sierpniu wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał jak na razie tylko jedno z czterech spotkań. W tym roku ich najlepszych wynikiem w Wielkim Szlemie jest ćwierćfinał Australian Open. W grze podwójnej w Nowym Jorku powinni zaprezentować się także z Polaków Alicja Rosolska i Marcin Matkowski.

Tytułu w singlu bronić będą Amerykanka Sloane Stephens i Hiszpan Rafael Nadal. Po ponad roku przerwy do rywalizacji wielkoszlemowej wraca Andy Murray. Brytyjczyk długo zmagał się z kontuzją biodra. Jego ostatnim występem w zawodach tej rangi był ubiegłoroczny Wimbledon, w którym - już wówczas zmagając się z urazem - odpadł w ćwierćfinale. Szkot, który zajmuje obecnie 378. miejsce na liście ATP (korzysta obecnie z tzw. zamrożonego rankingu), w tym roku wystąpił jak na razie tylko w czterech turniejach.

Kibice już szykują się zaś na potencjalny szlagier w ćwierćfinale. Już na tym etapie trafić mogą na siebie rozstawiony z "dwójką" Roger Federer i Serb Novak Djokovic (6.). Zawodnicy ci zmierzyli się ostatnio w finale turnieju w Cincinnati i górą był wracający do swojej najlepszej dyspozycji gracz z Bałkanów.

Pula nagród tegorocznej edycji wynosi 53 miliony dolarów. Finał w grze pojedynczej kobiet zaplanowano na 8 września, mężczyzn - dzień później.