Kadra zbierana w tajemnicy, odwołane konferencje prasowe, oficjalny trening. Tymczasowy trener. W tle konflikt o wielkie pieniądze i groźba wyrzucenia drużyny narodowej z eliminacji do Euro 2020. Takiego kabaretu nie było nigdy w historii duńskiej piłki. Sytuacji przygląda się cały piłkarski świat. A zegar tyka. Już dziś Dania zagra ze Słowacją w meczu towarzyskim. W niedzielę pierwszy mecz Ligi Narodów z Walią.

 

Do Słowacji polecieli wczoraj amatorzy. Profesjonaliści zebrali się w hotelu w Kopenhadze, ogłaszają gotowość wylotu na mecz w każdej chwili, byle tylko federacja zechciała się z nimi dogadać. Wszystko oczywiście przez konflikt pomiędzy piłkarzami występującymi do tej pory w pierwszej reprezentacji, a duńską federacją (DBU). Chodzi o wykorzystywanie wizerunków zawodników w działaniach marketingowych związku. Federacja chce mieć pełną swobodę. Zawodnicy chcą zachować swoje kontrakty.

 

Sprawa ciągnie się od ponad dwóch lat. Przed mundialem piłkarze i działacze jakoś się dogadali. W Rosji Duńczycy wyszli z grupy m.in. remisując w niej z późniejszymi mistrzami świata Francuzami, a odpadli w kolejnej rundzie, ale po rzutach karnych i to z Chorwacją, a więc wicemistrzami świata (w regulaminowym czasie 1:1, w karnych 2:3). Umowa sporządzona przed wylotem do Rosji przestała obowiązywać 1 sierpnia. Piłkarze chcieli ją przedłużyć. DBU twardo stanęła na stanowisku, że nie cofnie się tym razem. Obie strony oskarżają się o chęć wykorzystania drugiej. Kadrowiczów poparł duński związek piłkarzy. Niemal wszystkie kluby i zawodnicy są po stronie dotychczasowych reprezentantów.

 

To dlatego federacja miała ogromne kłopoty ze skompletowaniem składu. Prośby o piłkarzy wysłano do wszystkich klubów. Ostatecznie trzecioligowy kopenhaski klub Avarta zgłosił dwóch. Z kolei Tarup-Paarup pięciu. Resztę składu stanowią piłkarze halowi.

 

Dotychczasowy selekcjoner Age Hareide odmówił prowadzenia takiej kadry. Tymczasowym trenerem został jeden z bohaterów legendarnej duńskiej reprezentacji, która w Euro 1992 wywalczyła złote medale - John "Faxe" Jensen. Wtedy Dania została włączona do turnieju w ostatniej chwili w miejsce wykluczonej Jugosławii. Jensen z kolegami polecieli na turniej w Szwecji prosto z wakacji i niespodziewanie zostali mistrzami Europy. Byli to jednak najlepsi duńscy piłkarze. Teraz strzelec gola w finałowym, zwycięskim meczu z Niemcami, nie będzie miał do dyspozycji ani jednej gwiazdy. Nawet jego legendarny kolega Brian Laudrup, który komentuje mecz kadry dla duńskiej telewizji nie poleciał do Bratysławy – został w Kopenhadze razem z zawodnikami pierwszej reprezentacji.

 

- Na tym konflikcie przegrywają wszyscy. Zgodziłem się poprowadzić zespół, by ratować duńską piłkę. Mam nadzieję, że moja drużyna zdoła osiągnąć w tym meczu 10% posiadania piłki – mówi Jensen.

- To spotkanie z punktu widzenia szkoleniowego nie ma dla nas żadnego sensu. Wolałbym wewnętrzną grę od tego czegoś – dodaje trener Słowacji  Jan Kozak.

 

Być może zwaśnione strony do zgody nakłoni presja telewizji.  Szefowie duńskiej odnogi koncernu Discovery  Networks, który posiada prawa do pokazywania meczów tamtejszej kadry wyrazili swoje duże niezadowolenia z faktu, że nie mogą dać kibicom pełnowartościowego produktu, za jaki zapłacili miliony euro.

 

Przypomnijmy, że w Lidze Narodów UEFA Dania trafiła do dywizji B. W grupie 4 będzie rywalizować w z Walią i Irlandią. Dziewiątego września Duńczycy mają rozpocząć rywalizację od meczu na własnym stadionie z Walią. Na to starcie federacja anonsowała już… amatorską reprezentację. Słowacja również gra w dywizji B, w grupie 1 z Ukrainą i Czechami.

 

W Polsce swego czasu też było głośno o wizerunkowym konflikcie pomiędzy piłkarzami, a PZPN, gdy ich zdjęcia trafiły na szklanki jednego z producentów napojów. Rzecz miała miejsce przed mundialem w Korei i Japonii. Kryzys udało się zażegnać, ale jeszcze w Azji przed meczem z Portugalią trwały dyskusje pomiędzy zawodnikami, a ówczesnym wiceprezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem.

 

Dziś wszystko reguluje ustawa o sporcie. Związek ma prawa do wizerunku reprezentanta Polski w stroju kadrowym. Z kolei sportowcy nie mogą występować w reklamach w koszulkach z orzełkiem na piersi bez zgody rodzimej federacji. To dlatego Glik czy Lewandowski grają w spotach Lotosu (kontrakt PZPN) w koszulkach kadrowych, ale już dezodoranty, czy szampony reklamują w zwykłych strojach.

 

Transmisja z meczu Słowacja – Dania dziś o godz. 20.35 w Polsacie Sport Extra.