Kołtoń kolejny już raz zaprosił do swojego magazynu "Prawda futbolu" Borka. Takie zestawienie gwarantuje gorącą, merytoryczną i szczerą dyskusję o polskiej piłce. Tym razem dziennikarze i komentatorzy Polsatu Sport wzięli na tapetę najgłośniejszy ostatnio dokument w polskim futbolu czyli raport Adama Nawałki podsumowujący jego pracę w reprezentacji Polski.

 

- Mam takie wrażenie, że opublikowanie i przedstawienie publicznie tego raportu było trochę odpowiedzią na to, co wydarzyło się w Niemczech, gdzie jednak Joachim Loew zaprezentował ten swoje podsumowanie i dokładnie je omówił w dialogu z dziennikarzami - zauważył Borek. - Zastanawiam się tylko czemu służyło opublikowanie tego dokumentu dopiero po kilku tygodniach? W tym raporcie jest mnóstwo luk, niekonsekwencji i błędów, co mnie zaskakuje. Jestem bardzo zdziwiony, że takie podsumowanie nie zostało przedstawione na oficjalnej konferencji Adama. Uważam, że dialog o futbolu wszedłby na inny poziom merytoryczny, gdyby Nawałka omówił swoją pracę przez dwie, trzy godziny, argumentował własne tezy, popierał szeregiem przemyśleń. Myślę, że to byłaby fantastyczna historia – dodał Borek.

 

Kołtoń również uważa, że raport powinien być lepiej skonstruowany. Nawet jeśli pierwotnie to miał być wewnętrzny dokument PZPN, powinien być napisany dużo staranniej.

 

- Fakt, że trener nie zdawał sobie sprawy, że raport zostanie upubliczniony, nie zwalnia go z odpowiedzialności. Wiadomo, że może być przeciek, że któryś z członków zarządu może to opublikować. Na końcu nawet jeżeli raport trafiłby tylko do członków zarządu, to to jest gremium, które rządzi polską piłką, a nie dziennikarze, kibice – przyznał.

 

Trener Nawałka słynął z tego, że unikał kontaktów z mediami, a co za tym idzie stronił od merytorycznej dyskusji, co zdaniem Borka również miało wpływ na końcowy wynik.

 

- Lubię Adama, cenię , szanuję, ale uważam, że w pewnym kwestiach pozwolono mu na zbyt dużo. Nie da się być z jednej strony osobą publiczną, którą uwielbia naród, która zarabia dobre pieniądze, która jest noszona na rękach, która jest druga w kraju albo nawet przed prezydentem. Osobą, która robi pięć reklam i dla której dziennikarze są fajni, wtedy kiedy firma, która akurat wydała kilkaset tysięcy złotych na reklamę zaprasza ich na komercyjną konferencję prasową, a potem nagle zamyka się w swoim świecie i nie prowadzi dialogu publicznego. Potem właśnie wychodzą takie kwiatki, że ktoś ma jeszcze pretensje, że upubliczniono taki raport – powiedział Borek.

 

Kolejny odcinek „Prawdy futbolu” w załączonym materiale wideo.