Regaty Nadziei Olimpijskich to takie nieoficjalne mistrzostwa świata dla zawodników w wieku 15-17 lat, którzy nie mają zbyt wielu okazji do rywalizacji międzynarodowej. Jak wyjaśnił prezes Polskiego Związku Kajakowego Tadeusz Wróblewski, do Poznania ta impreza trafiła zupełnie przypadkowo, bowiem organizatorem zawodów miała być Słowacja.

- W maju odebrałem telefon od szefa słowackiej federacji i usłyszałem tylko prezesie Wróblewski, ratujcie!. Nie wiedziałem z początku, o co chodzi. Okazało się, że Słowacy nie mogą zorganizować regat, bowiem ich tor w Pieszczanach po prostu zarósł. Z kolei budują nowy obiekt niedaleko Bratysławy, ale nie jest on jeszcze skończony. Musieliśmy szybko działać, mieliśmy na to jednak niewiele czasu. Otrzymaliśmy wsparcie z ministerstwa sportu, także ze strony miasta Poznania, niemal całą organizację na swoje barki wziął Wielkopolski Związek Kajakowy – powiedział Wróblewski.

Nazwa zawodów - Regaty Nadziei Olimpijskich nie jest przypadkowa. Wielu zawodników, którzy wystąpią w Poznaniu, za kilka lat będą walczyć o olimpijskie podium. Kanadyjkarz Michał Łubniewski wprawdzie nie dostąpił jeszcze zaszczytu reprezentowania Polski na igrzyskach, ale pamięta swoich rywali z tych zawodów.

- Na Regatach Nadziei Olimpijskich startowałem trzykrotnie – w Szegedzie, Pieszczanach i Racicach. Rywalizowałem na nich m.in. z wielokrotnym mistrzem świata i Europy Martinem Fuksą czy z Niemcem Yulem Oeltze. Bardzo miło wspominam te zawody, z każdych przywoziłem medale. I faktycznie, wielu zawodników później stawało się gwiazdami tej dyscypliny sportu – przyznał reprezentant Polski, który na ostatnich mistrzostwach świata w portugalskim Montemor wywalczył dwa medale.

Regaty w Poznaniu potrwają od piątku do niedzieli. Medale rozdane zostaną w 23 konkurencjach w trzech kategoriach wiekowych. Jak poinformowali organizatorzy, wyścigi będą rozpoczynać się o 7 rano, a kończyć przed zmrokiem ok. godz. 20.

W Poznaniu wystąpią zawodnicy z wielu odległych krajów - z Australii, Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Singapuru. Federacje korzystają ze sprzętu, który zapewnia gospodarz. W tym przypadku organizatorzy nie mieli kłopotu ze spełnieniem oczekiwań uczestników.

- W Centralnym Ośrodku Olimpijskim w Wałczu po raz pierwszy opustoszały niemal wszystkie hangary i magazynier stwierdził, że jest okazja, żeby w końcu pomalować ściany – zażartował prezes Wróblewski.

Sternik związku poinformował również, że po kilkuletniej przerwie duże imprezy kajakowe wracają do Poznania. Na Torze Regatowym Malta w maju przyszłego roku odbędzie się Puchar Świata, a w 2021 roku mistrzostwa Europy juniorów i U23 oraz klubowe mistrzostwa świata smoczych łodzi.

- Poznań ma wciąż wysokie notowania w światowej federacji. Walczymy o mistrzostwa Europy w sprincie, ale realny termin to dopiero 2022 lub 2023 rok – wyjaśnił Wróblewski.