Iwanow: Glik kontra Griezmann i Costa. Czy murawa to wytrzyma?

Piłka nożna

Obrońca reprezentacji Polski Kamil Glik stanie we wtorek przed nie lada wyzwaniem. Jego AS Monaco rozpocznie nowy sezon Ligi Mistrzów UEFA meczem z Atletico Madryt. Co prawda hiszpański zespół słynie bardziej ze znakomitej gry obronnej i świetnej organizacji, niż porażającej skuteczności, ale nigdy nie można spać spokojnie mając naprzeciw siebie Diego Costę czy Antoine’a Griezmana.

Tym bardziej, że klub Polaka do nowego sezonu budzi się dość powoli. Dopiero piętnasta pozycja w ligowej tabeli z zaledwie pięcioma punktami po pięciu kolejkach nikomu chwały nie przynosi. Nawet mając na uwadze fakt, że w sobotę w Tuluzie (1:1) ASM grało bez wicemistrza Świata z Chorwacją Danijela Śubasića, reprezentanta Rosji Aleksandra Gołowina, pozyskanego przed sezonem z CSKA Moskwa, Czarnogórca Stefana Jovetića (ex Inter Mediolan) czy Radamela Falcao (przedstawiać nie trzeba). Monaco przez wiele minut miało mnóstwo problemów. A formacja obronna dowodzona przez kapitana Kamila Glika też momentami „pływała”.

 

Zespół, który w sezonie 2016/2017 doszedł do półfinału Champions League już dawno przestał istnieć. Kylian Mbappe, Fabinho, Bernardo Silva czy Thomas Lemar zarabiają teraz większe pieniądze w mocniejszych klubach i bogatszych ligach. Ale wicemistrz Francji ciągle ma z czego czerpać. W weekend na prawym skrzydle biegał Siofane Diop – rocznik 2000 ściągnięty z Rennes, w ataku oglądaliśmy Mousse Syllę – urodzonego w 1999 roku, a do drużyny mocno puka też Willem Geubels, który ma 17 lat. Klub ciągle może też liczyć na porządny zarobek przy sprzedaży Belga Youriego Tielemansa czy Niemca Benjamina Henrichsa. Jeśli francuską ekstraklasę nazywa się „Ligą Talentów” to Monaco świetnie się tę tezę potwierdza. W weekend z zawodników z pola w pierwszej jedenastce najstarszy był trzydziestoletni Glik. Wcześniej od niego urodził się tylko Diego Benaglio, ale to bramkarz.

 

Piłkarze Leonardo Jardima wzorem wielu innych klubów nie przeprowadzili wieczornego treningu na swoim stadionie. Zrobili to po południu w swej bazie La Turbie. Może i dobrze, bo murawa na Stade Louis II mimo, że wygląda pięknie nie jest za dobrze „związana”. Przy przeprowadzanych przy dużej intensywności ćwiczeniach zawodników Atletico co chwilę trzeba było poprawiać odrywającą się darń. I pewnie jutro będzie podobnie, gdy Glik wraz z Jemersonem będą starali się powstrzymać Costę i Griezmanna.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze