Przemek Garczarczyk: Tomasz Adamek, jako pięściarz wagi junior ciężkiej był niepokonany, ale zdecydował się na wagę ciężką. Opinia?

 

Ryan Songalia: Poszedł tam, gdzie mógł naprawdę zarobić, bo boks to jego praca. Zrobił co mógł, to mi zawsze u niego imponowało, by zachęcić ludzi do oglądania wagi junior ciężkiej. Miał za sobą tysiące polskich kibiców, a przeciętny fan boksu właśnie dzięki Adamkowi zainteresował się tą kategorią wagową. Zrobił to, co za mojego dziennikarskiego życia udało się zrobić tylko jednemu innemu pięściarzowi z cruiser - Jamesowi Toney’owi. Adamek potrafił utrzymać zainteresowanie jeszcze dłużej niż James. Walka z Cunninghamem, ta pierwsza, była jedną z najlepszych jakie w życiu widziałem - i na pewno była walką roku. Wariacka - Adamek, niszczyciel kontra Cunningham, pięściarz. Za każdym razem, kiedy się wydawało, że Steve wygrywa rundę, Adamek kładł go na deski. Rewelacja. Jeszcze jedna sprawa - waga ciężka, w tym czasie, kiedy przechodził do niej Tomek, nie była interesująca - on przyciągnął swoimi walkami nowych kibiców. To też się liczy.

 

Nawet taka walka nie zmieniła opinii amerykańskiej telewizji - junior ciężka ciągle pozostała na marginesie. Adamek przechodzi do wagi ciężkiej.

 

Jak wielu z nas uważałem, że będzie zbyt mały, bo przecież zaczynał od wagi półciężkiej. To nie były już lata osiemdziesiąte, kiedy waga ciężka to było 190 centymetrów - albo mniej - wzrostu i 95 kilogramów. Ale się dostosował, musiał pokazać swoją technikę, nie mógł iść tylko na wyniszczenie, jak było w poprzednich kategoriach wagowych. Zrobił wszystko, co mógł.

 

Witalij Kliczko we Wrocławiu zakończył marzenia. Jakbym ci wtedy powiedział, że siedem lat później, Adamek będzie odległy o jedną wygraną walkę od bycia obowiązkowym pretendentem do walki o tytuł - uwierzyłbyś?

 

Na początek taka opinia - Witalij Kliczko był wtedy chyba najlepszym pięściarzem świata wagi ciężkiej. Z każdym byłby faworytem. Co do Adamka walczącego mając 41 lat, to dla mnie nie szok - zawsze miał nieskazitelne podejście do treningów, a do tego serce mistrza.

 

Za kilka dni walka z Jarrellem Millerem w Chicago - ewentualna wygrana z Big Baby to szok dla świata boksu, czy tylko niespodzianka?

 

Nie szok, na pewno - niespodzianka sporego kalibru. Ale nic więcej. Miller jest duży, ciężki i zadaje dużo uderzeń, ale nie ma jednego ciosu, którym zmienia obraz walki. Zawsze się spodziewaliśmy, że tak będzie, ale nigdy tego na ringu nie widzieliśmy. Do tego łatwo go trafić. Kto wie, czy Adamek nie jest najlepszym pięściarzem z jakim kiedykolwiek się bił? Duhaupas? Wach? Adamek jest lepszy, na pewno bardziej doświadczony niż ta dwójka. To nie jest walka, gdzie szanse Millera to 95 procent, a Adamka 5. Bardziej jak 70 do 30, bo trzeba też spojrzeć z jakimi rywalami Polak był już w ringu, jakie ma doświadczenie. Nigdy, absolutnie nigdy nie wolno odbierać szans mistrzom z charakterem. Taki jest Adamek i jestem przekonany, że Big Baby zdaje sobie z tego sprawę. I z tej prawej ręki Adamka, która szybko znajduje miejsce między rękawicami. Nie ma znaczenia, że będzie kilkanaście (kilkadziesiąt?) kilogramów lżejszy. Taki cios waży, a tych sytuacji, żeby zadać taki cios na pewno w Chicago nie zabraknie.

 

Transmisję gali "Worlds Collide" z walką Tomasza Adamka z Jarrellem Millerem przeprowadzi Polsat Sport!