"Dwa miesiące temu przegraliśmy w półfinale Ligi Narodów z Francją, w 2016 roku, na igrzyskach w pięciu setach z Włochami. Po raz ostatni przebrnęliśmy półfinały cztery lata temu w Lidze Narodów, zdobywając ostatecznie złoty medal. Przeciwko Polakom zaczęło się od dziewięciopunktowej przewagi rywali w pierwszym secie, nieudanej pogoni i przegranym secie. Dobra gra w końcówce seta podniosła nastroje, co wystarczyło do wygrania dwóch kolejnych setów. Polaków to zupełnie nie przestraszyło - wygrali trzeciego i czwartego seta, eksplodując w piątym, gdzie po objęciu prowadzenia 6:1 nigdy nie pozwolili drużynie USA na zbliżenie się na więcej niż dwa punkty. Polacy wygrali blokiem i mniejszą liczbą błędów, mając wielką gwiazdę - Bartosza Kurka" - zauważyli amerykańscy dziennikarze.

 

"Przed meczem z Polską pisaliśmy, że nie ma sensu porównywać poprzednich wyników, bo tamte mecze Polaków z USA były bez Michała Kubiaka. To się wszystko potwierdziło na parkiecie - dramatyczne pięć setów i to reprezentacja Polski zagra w swoim drugim kolejnym finale. Czego się możemy tam spodziewać? Wygląda na to, że presja jest na Brazylijczykach, mistrzach olimpijskich. Przed mistrzostwami mówiło się, że Polacy dopiero budują zespół, a na początku turnieju narzekali na wszystko - na jedzenie, transport, hotele, ale robili swoje. Kto wie, może przypadkowo, myśląc o czymś innym, zdjęli z siebie presję. A teraz grają na pełnym gazie. Wygląda na to, że to właśnie mistrzowie świata są na fali. Brazylia gra dobrze, ale jeśli znajdzie się drużyna, która będzie potrafiła wykorzystać ich słabości, mogą się rozpaść. Trener Polaków Vital Heynen to jeden z najmądrzejszych szkoleniowców na świecie. On wpadnie na to, jak to zrobić, a Polacy będą świętować niespodziewany, kolejny tytuł mistrzów świata. Nasz typ: Polska - Brazylia: 3:2 (25-21, 25-22, 20-25, 21-25, 15-11)" - dodali.