W Hamamatsu doszło do starcia gigantów, w którym jednak zabrakło emocji. Serbia pokazała niesamowitą siłę w ofensywie za sprawą Tijany Boskovic (24 punkty) i Brankicy Mihajlovic (15). Brazylijki tylko w pierwszej partii dość długo dotrzymywały kroku wicemistrzyniom olimpijskim. W kolejnych setach przewaga siatkarek z Bałkanów była bardzo duża.

 

Prowadzący reprezentację Serbii od 16 lat Zoran Terzic nie ukrywał, że jego zespół zagrał najlepsze jak dotąd spotkanie w turnieju.

 

"Musimy być zadowoleni z tego zwycięstwa, ale uważam, że stać nas na jeszcze lepszą grę. Dziś byliśmy mocni w ataku, popełnialiśmy błędy na zagrywce, ale chcieliśmy trochę +ruszyć+ rywala na przyjęciu" - mówił szkoleniowiec.

Selekcjoner Brazylii Ze Roberto mógł tylko pochwalić rywala. "Serbki zagrały bardzo dobre spotkanie, od samego początku byłe mocne w ataku. Do tego broniły piłki po naszych kontrach, także na przyjęciu radziły sobie bardzo dobrze" - ocenił.

 

W trzecim dniu mistrzostw mecze rozgrywano tylko w dwóch grupach, większość miała jednostronny przebieg. Trzecie zwycięstwo zanotowały Holenderki, które o mały włos, a straciłyby seta z Kamerunem.

 

We wtorek do rywalizacji wrócą zespoły z grupy B i C.

 

Rywalizacja w japońskim mundialu toczy się w czterech grupach; po cztery najlepsze reprezentacje awansują do drugiej rundy tworząc dwie ośmiozespołowe grupy z zaliczeniem wyników spotkań pomiędzy zainteresowanymi ekipami. Do trzeciej fazy, finałowej szóstki, zakwalifikują się po trzy najlepsze drużyny. Mistrzostwa potrwają do 20 października.

 

Polki po raz drugi z rzędu nie zakwalifikowały się do mistrzostw świata.