Bożena Pieczko: To były niezwykłe trzy tygodnie zwieńczone złotem mistrzostw świata. Jak będzie je wspominał Tomasz Swędrowski, który mógł skomentować kolejny sukces polskiej siatkówki?

 

Tomasz Swędrowski: Drugie złoto, wcześniej w 2006 roku srebro. Wrażenia nieprawdopodobne. Były dwa takie momenty, że pakowaliśmy walizki i szukaliśmy biletów powrotnych na wszelki wypadek, bo groziło porażką i wypadnięciem z turnieju. Stała się jednak rzecz, o której nikt nie myślał. Celem była szóstka, ale wszystko, co ponad miało być dużym sukcesem. Po cichu każdy marzył o czwórce, potem o medalu, ale o złotym to napewno nikt nie marzył. To absolutne szaleństwo. Turniej był niezwykle ciężki, trudny do przetrwania, nużący, regulamin niejasny. To wywołało falę frustracji u zawodników i wszystkich, którzy uczestniczyli w tych mistrzostwach świata. Tak się ułożyło, że mieliśmy też nie najgorszą ściężkę, ale wiadomo, że w końcówce, jak sami zawodnicy mówili, trzeba będzie się z kimś kopnąć i się kopnęli najpierw z Włochami, a potem ze Stanami. To było na dziewięćdziesiąt procent pewne, że jeśli pokonają Stany to wygrają z Brazylią. Może to słabo zabrzmi, ale Brazylia jest słabsza od Stanów Zjednoczonych. Ta drużyna budowała się z dnia na dzień. Było trochę problemów, choroba Kubiaka, który wypadł z drużyny. To pokazało, jaka jest jego rola w zespole. Fantastyczne mistrzostwa, będziemy je wspominać przez lata. Fajnie, że polska siatkówka się odrodziła, bo było kilka lat posuchy. Teraz musimy zadbać o to, by dobrze je skonsumować, bo to mistrzostwo 2014 nie było skonsumowane pod żadnym względem, więc może warto byłoby zadbać o polską siatkówkę na bazie tego sukesu.

 

Na mistrzostwa w 2014 roku patrzyliśmy pod kątem zakończonych karier gwiazd. Tutaj te gwiazdy dopiero zaczynają nam się rodzić.

 

Rozbłysły. Fantastyczne kariery Kochanowskiego, czy Kwolka. Rok temu zdobywali medale mistrzostw świata juniorów, teraz mają złoto mistrzostw świata seniorów. To jest dla nich jak sen. Pewnie jeszcze w to nie wierzą, ale w pełni na to zasłużyli. Teraz zobaczyli, jaka jest różnica między juniorskim mistrzostwem świata, a seniorskim. Wszyscy przeżywali ciężkie chwile, mieli takie mecze, że odechciewało im się grać, ale świetnie się uzupełniali. To też było widać w meczu z Amerykanami. Śliwka wchodzi za Szalpuka i utrzymuje przyjęcie mimo, że strzelali regularnie od 125 km/h w górę. Narodził się bardzo fajny zespół na lata, jeszcze bez Leona.

 

W mistrzostwach świata mamy pewną regularność. Czekamy jednak na inny medal, medal igrzysk olimpijskich. Czy w perspektywie pracy z tak specyficznym trenerem jest on realny? Siatkarze pójdą za nim?

 

Myśleliśmy, że w 2012 będzie realny po Pucharze Świata. Tam mieliśmy podobną drużynę, ostatnie swoje wielkie zawody zagrał Bartek Kurek. To jest rasowy atakujący. Wszyscy piali z zachwytu oglądając jego grę. Brakuje tego medalu. Jak nie 2020 to kiedy? Ta drużyna może dotrwać w tym składzie. Jeśli kontuzje nie zniszczą starszych, a młodzi jeszcze dojrzeją to myślę, że spokojnie możemy pograć o medal i po tym mistrzostwie świata będą stawiać nas w roli faworytów.

 

Cała rozmowa z Tomaszem Swędrowskim w załączonym materiale wideo.