Karolina Szostak: Uważasz, że w tej walce masz więcej do stracenia niż do zyskania?

Michał Materla: Staram się nie myśleć takimi kategoriami, a raczej skupiam się na tym, co mam zrobić i co zrealizować.

Przygotowania były ciężkie?

Wszystkie przygotowania są ciężkie, cały rok był intensywny. To moja czwarta walka w ciągu 11 miesięcy. W pewnym momencie organizm się zbuntował i dał znać, że warto zwolnić i nieco odpocząć. To już po walce.

Co dostrzegłeś w oczach Damiana na face-to-face?

Chciałem, żeby on dostrzegł, to co ja jutro będę chciał pokazać.

Zawsze iskrzy na ważeniu, a tu atmosfera była przyjacielska.

Ja mam do Damiana ogromny szacunek, osiągnął naprawdę wiele. Jako sportowiec jest wybitny, bo niewiele osób dzierży medal olimpijski. Zawsze będę to podkreślał. Damian wszedł do mojego świata i będę chciał mu pokazać, że jestem głodny, doświadczony, a jemu jeszcze trochę brakuje.

Jak spędzisz ostatnie godziny przed walką?

Na pewno z przyjaciółmi, pewnie się trochę powygłupiam, żeby nie myśleć cały czas o walce. Mimo to, będę sobie wszystko wizualizował.

Kiedy jesz ostatni posiłek przed walką i co to jest?

To jest monotonne jedzonko, które daje mi bardzo dobre samopoczucie. Ja dostarczam najczęściej kaszę jaglaną przygotowaną w różny sposób. Z masłem orzechowym lub bardziej rozwodnioną z owocami, żeby posiłek dobrze się wchłonął i zasilił moje mięśnie. W dniu walki muszą być one gotowe na bitwę.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

 

KSW 45: The Return to Wembley w Cyfrowym Polsacie i IPLI w systemie PPV