Do pojedynku z IFK kielczanie przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Mistrzowie Szwecji przegrali wszystkie trzy dotychczasowe spotkania, a w ostatnim ulegli przed własną publicznością hiszpańskiej Barcelonie aż 19 bramkami (25:44). Podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa po wygranych z Rhein-Neckar Loewen i Montpellier zamierzali kontynuować zwycięską passę.

 

W kadrze na to spotkanie znalazł się już wracający po kontuzji Marko Mamic oraz narzekający ostatnio na urazy Blaz Janc i Luka Cindric.

 

Pierwszego gola efektownym rzutem z drugiej linii zdobył Cindric. W kolejnej akcji serbski bramkarz VIVE Vladimir Cupara obronił strzał Stiga Nilsena, a Alex Dujshebaev w trzeciej minucie podwyższył prowadzenie gospodarzy. Cztery minuty później kielczanie prowadzili już trzema bramkami (5:2), po tym jak starszy syn trenera mistrzów Polski po raz kolejny pokonał Richarda Kappelina.

 

Jeszcze w 12. min gospodarze po dwóch kolejnych bramkach Michała Jureckiego prowadzili 8:4. W dobrze i pomysłowo grającym kieleckim zespole nagle coś się zacięło. Już 180 sekund później przewaga kielczan zmalała do zaledwie jednego trafienia (8:7 – bramka Olafura Gudmundssona). Chwilową niemoc polskiego zespołu przerwał dopiero Angel Fernandez Perez, który dwukrotnie pokonał Kappelina. Kilka rzutów odbił Cupara i kielecki zespół znów odskoczył od rywali.

 

W 20. min po bramce Daniela Dujshebaeva VIVE ponownie prowadziło czterema bramkami (11:7). Goście mieli coraz większe kłopoty z pokonaniem kieleckiej defensywy, a zespół Tałanta Dujszebajewa zdobywał kolejne bramki. Cztery minuty później szybką kontrę zespołu z Kielc wykończył Fernadez Perez i było już 14:8 dla polskiej drużyny. Zwycięzcy Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat prowadzili po 30 minutach 17:12.

 

Drugą część meczu dość niespodziewanie lepiej rozpoczęli goście. IFK zdobyło trzy gole z rzędu i w 33. min po trafieniu Stiga Nilsena przewaga VIVE stopniała tylko do dwóch bramek. Kielczanie co prawda odpowiedzieli udanymi rzutami Cindrica i Arcioma Karaleka, ale goście nie zrezygnowali. Pięć minut później Cuparę pokonał Arnar Arnarsson i mistrz Szwecji doprowadził do remisu 19:19. W 42. min na kieleckiej ławce zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo. Rzut karny wykorzystał Valter Chrintz i zespół z Kristianstad wygrywał 22:20 i zanosiło się na sporą niespodziankę.

 

Kielczanie zdołali jednak uspokoić grę, dobrą zmianę w kieleckiej bramce dał Filip Ivic i na kwadrans przed końcem ponownie był remis (23:23) po bramce Michała Jureckiego. Dwie minuty później popularny „Dzidziuś” wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W 50. min rzut karny wykorzystał Arkadiusz Moryto i VIVE wygrywało 25:23.

 

Ale to nie był koniec emocji. Już 60 sekund później Ivica pokonał Alfred Ehn, doprowadzając do remisu (25:25). Ten sam zawodnik w 52. min zdobył kolejną bramkę dla IFK (27:26). Mistrzów Polski na prowadzenie na pięć minut przed końcem wyprowadził Cindric (29:28). Nerwowa końcówka należała już do gospodarzy. Na 45 sekund przed końcowym gwizdkiem Alex Dujshebaev zapewnił polskiej drużynie dwa punkty. VIVE pokonało mistrza Szwecji 33:31, odnosząc trzecie zwycięstwo w rozgrywkach.

 

PGE VIVE Kielce – IFK Kristianstad 33:31 (17:12)

 

PGE VIVE Kielce: Vladimir Cupara, Filip Ivic,– Arkadiusz Moryto 7, Michał Jurecki 6, Alex Dujshebaev 4, Luka Cindric 4, Angel Fernandez Perez 4, Blaz Janc 2, Krzysztof Lijewski 2, Arciom Karalek 2, Mateusz Jachlewski 1, Daniel Dujshebaev 1, Julen Aginagalde, Marko Mamic

 

IFK Kristianstad: Richard Kappelin, Leo Larsson – Olafur Gudmundsson 7, Alfred Ehn 6, Stig Nilsen 5, Filip Henningsson 4, Johannes Larsson 3, Arnar Arnarsson 2, Valter Chrintz 2, , Adam Nyfjall 1, Marc Canellas 1, Emil Hansson, Helge Freiman, Teitur Einarsson, Ludwig Jarmala Astrom, Anton Halen