Boniek: Wielu zawodników zawiodło na całej linii. Spadek? Byłbym ostrożny

Piłka nożna

- Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i stworzyć nowy zespół. Jestem przekonany, że w przyszłym roku zakwalifikujemy się do mistrzostw Europy i to jest nasz cel numer jeden. A że po drodze będą porażki? Graliśmy w tej najwyższej dywizji. Jakbyśmy grali w tej drugiej, gdzie bardziej tam pasujemy, to pewnie byłoby to troszeczkę inaczej - powiedział prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

Jerzy Mielewski: To był słaby mecz. Pierwszą połowę udało się przetrwać. 

 

Zbigniew Boniek: Włosi stwarzali sytuacje, bo my stwarzaliśmy im sytuacje. Byli piłkarsko lepsi, utrzymywali się przy piłce. Dwie poprzeczki, które mieli to była konsekwencja niechlujnych podań naszych piłkarzy w poprzek boiska. Dziwne, że w ogóle nie zdobyli tej bramki. Włosi piłkarsko byli drużyną lepszą. W sporcie jak słabszy gra z silniejszym, to słaby ma problemy. Wielu zawodników zawiodło na całej linii. Trener szukał w drugiej połowie nowych rozwiązań.

 

Konkretnie, którzy piłkarze?

 

Nie będziemy rzucali nazwiskami i wrzucali kogoś na stos. Przegrywamy razem i wygrywamy wszyscy razem. Ta drużyna pokazała, że najbardziej pasuje ustawienie 4-4-2, ale musimy szukać wykonawców. Skoro ta drużyna lubi, chce i widać, że to ich najbardziej kręci, to trzeba znaleźć do tego wykonawców. W drugiej połowie weszli Grosicki oraz Błaszczykowski i stworzyliśmy kilka akcji. Natomiast tam na skrzydłach trzeba mieć więcej werwy. Poza tym ja dzisiaj nie widzę Kuby i Kamila za dwa lata. Oczywiście jeżeli zaczną grać, będzie wszystko w porządku, to mogą być wartością dodatnią tej drużyny, ale trener musi szukać, bo na niektórych pozycjach nie mamy zawodników.

 

A skąd ta różnica pomiędzy meczem w Bolonii i w Chorzowie? Tam zagraliśmy lepiej, mieliśmy sytuacje.

 

Kto gra w piłkę, ten wie doskonale, że Włochom specjalnie się nie spieszyło. Grali, utrzymywali się przy piłce. Veratti i Jorginho, jeden z PSG, drugi z Chelsea, robili między sobą taką gierkę ty do mnie, ja do ciebie. Robili z naszymi piłkarzami to co chcieli. Nie mieli takiego obowiązku, aby wejść na boisko i wygrać. Natomiast u siebie jak czujesz, że ci idzie, to starasz się jak najszybciej to wykorzystać. Stracisz i idzie kontra i my robiliśmy to w Bolonii. W rewanżu wyglądało to trochę inaczej, byli o wiele lepsi.

 

Czy widzi pan coś pozytywnego po tym spotkaniu?

 

Porażki nigdy nie są pozytywne. Z porażek trzeba wyciągać wnioski. Zwycięstwa dają pewność siebie, natchnienie. Wiemy, że to nie jest łatwy okres i jest trochę takiego marazmu, bo jak reprezentacja przegrywa to nic nie funkcjonuje. Nie mamy szkolenia, nie mamy trenerów, nie mamy związku, nie mamy niczego. Jesteśmy do tego przygotowani. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i stworzyć nowy zespół. Jestem przekonany, że w przyszłym roku zakwalifikujemy się do mistrzostw Europy i to jest nasz cel numer jeden. A że po drodze będą porażki? Graliśmy w tej najwyższej dywizji. Jakbyśmy grali w tej drugiej, gdzie bardziej tam pasujemy, to pewnie byłoby to troszeczkę inaczej.

 

Zagląda nam widmo, że zagramy w tej drugiej grupie.

 

Byłbym ostrożny. W teorii myśleliśmy o czymś innym, natomiast praktyka pokazała, że może dojść do takiej sensacji, że mogą wypaść Niemcy, wicemistrz świata Chorwacja. Z trzecich grup ktoś wejdzie do drugiej i będzie straszna dysproporcja. Wydaje mi się, że nim się zacznie następna edycja National League w 2020 roku, to pewnie UEFA jeszcze pomyśli jak to zmodyfikować. Boisko pokazało, że dla Niemców granie w grupie B to jest krach, marazm finansowy, sponsorski. Może się okazać, że będą na pierwszym miejscu w rankingu UEFA, a będą grali w drugiej grupie. Na razie się specjalnie tym nie przejmujemy. Mamy jeszcze tej jesieni dwa mecze i potem zaczynamy przygotowania do mistrzostw Europy. Jurek musi tę reprezentację zrobić bardziej swoją, zawodnicy muszą pójść za nim.

 

Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze