Podczas sparingu z Irlandią Polacy mieli przejść test przed meczami z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów. Spotkania te miały zadecydować o być, albo nie być naszej reprezentacji w elicie rozgrywek. Na stadionie we Wrocławiu frekwencja była bardzo słaba. Na trybunach pojawiło się zaledwie 25 455 widzów.

 

Faktem, który mógł przyciągnąć fanów było to, że na mecz z Irlandią przypadał jubileuszowy występ Lewandowskiego w kadrze. Jak się okazało piłkarz w ogóle nie pojawił się na boisku. Święto automatycznie przeniosło się więc na mecze w Chorzowie, które w sumie obserwowało ponad 90 tysięcy kibiców.

 

- To jest brak szacunku do kibiców, którzy przychodzą na mecze. Oni dostają sygnał, że niepotrzebnie wydają swoje pieniądze przyjeżdżając na mecz, który nie jest ważny dla zespołu - powiedział Bożydar Iwanow.

 

Zdaniem menadżera piłkarskiego oraz byłego reprezentanta Polski Cezarego Kucharskiego swój udział w tej sytuacji miał trener Jerzy Brzęczek.

 

- Jurek Brzęczek pozwolił Lewandowskiemu na takie podejście. Nie wiem, czy pamiętacie mecz we Wrocławiu. Podobno Robert sobie ten mecz odpuścił, bo nie był on "godny" jego setnego występu w reprezentacji. Chciał rozegrać go z Portugalią na Stadionie Śląskim - powiedział.

 

W obronie Lewandowskiego stanął Roman Kołtoń. Dziennikarz i komentator Polsatu Sport uważa, że piłkarz jest bardzo mocno obciążony grą w innych rozgrywkach, dlatego mógł pozwolić sobie na to, by nie zagrać z Irlandią.

 

- W poprzednim sezonie w listopadzie był dwumecz z Urugwajem i Meksykiem. Robert nie zagrał w nim ani minuty. Zarówno Lewandowski, jak i Nawałka wykalkulowali, że do rozegrania jest mundial, Bundesliga, a przecież trzeba myśleć jeszcze o Lidze Mistrzów - skomentował.

 

- Inne jest tłumaczenie, że nie gram, bo jestem zmęczony, a inne jest, kiedy piłkarz mówi, że mecz nie jest godny jego występu - odpowiedział Kucharski.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.