Fogiel z Paryża: Czarny tydzień francuskiego futbolu. Tak źle nie było od 45 lat

Piłka nożna

Dekadencja, katastrofa, upadek, czarny tydzień. Chyba to ostatnie pasuje najlepiej do tegorocznych "popisów" francuskich klubów zarówno w Lidze Mistrzów, jak i Lidze Europy.

Tak źle nie było od sezonu 1972/73. Francuskie kluby wygrały tylko 17% ogółu meczów, czyli trzy na 18 meczów w Europie, nie wliczając spotkań eliminacyjnych. To najgorszy bilans od 45 lat.

 

Troszkę w cieniu tych wydarzeń jest wielki sukces Olympique Lyon na murawie stadionu Manchesteru City, zdrowotna przeprawa PSG przeciwko Czerwonej Gwieździe z Belgradu czy zwycięstwo Rennes nad czeskim Jabloncem. Tylko te trzy mecze zakończyły się zwycięstwami. To są fakty, które mogą martwić. Jeśli na wiosnę w Europie będą grały jeszcze dwa francuskie kluby, to będzie się z czego cieszyć.

 

Francuzi dali plamy, to nie podlega dyskusji. Odnosiło się wrażenie, że za bardzo im nie zależy na rozgrywkach europejskich. Ten czwartek przejdzie do historii - trzy mecze, trzy porażki. To na pewno rzuca cień na poziom piłki w kraju mistrzów świata.

 

Teraz w Paryżu po remisie z Napoli (2:2), gdzie Carlo Ancelotti, jak na "Mistera" przystało, okazał się mistrzem taktyki, wyszły na jaw braki stołecznego zespołu. Mimo że wartość klubu znad Sekwany szacuje się na blisko miliard euro, nie może on się jakoś przebić do europejskiej elity. Katarscy właściciele raczej nadal nie będą szczędzić środków, jednak dużo może zależeć od atmosfery i nastawienia, jeśli PSG nie uda się wyjść z grupy.

 

Co innego sielanka w Ligue 1 - 10 meczów, 10 zwycięstw, 37 bramek. W meczu z Liverpoolem mimo przyzwoitego wyniku, PSG był nie do poznania. I nie stanął na wysokości oczekiwań kibiców oraz działaczy klubu. Z Napoli w środowy wieczór PSG wcale nie zagrało źle, a nawet całkiem przyzwoicie, ale aż dziwi, że marnowało tyle sytuacji. Ciekawe, jak długo kredytem zaufania będzie obdarzony niemiecki szkoleniowiec Thomas Tuchel.

 

Wydaje się, że w meczu z przebiegłą drużyną z Neapolu, kareta asów (Kylian Mbappe, Neymar, Edinson Cavani, Angel Di Maria) nie stanęła na wysokości zadania. Wydaje się, że ktoś z tej czwórki może być do odstrzału już w przyszłym meczu z Napoli. Noty Mbappe i Cavaniego były wyjątkowo niskie. Obaj dostali trójki. Neymar grał troszkę lepiej, a Di Maria uratował mecz, strzelając przepiękną bramkę. Tylko czy obdarzając zaufaniem swoją czwórkę asów, Tuchel jakby nie odstawił na bok innych ogniw PSG? Obrona była słaba, a w pomocy Marco Verratti i Adrien Rabiot często oddawali pole zawodnikom Napoli.

 

Niedługo nastąpią sędziwe dni dla Tuchela, który naprawdę zdobył szacunek w Paryżu i duży kredyt zaufania wśród piłkarzy. Nawet zbyt duży, ponieważ np. dla Neymara jest nadopiekuńczy, żeby dać satysfakcję swojemu brazylijskiemu asowi. Ważne, żeby ta dobroć nie przekraczała pewnych granic i żeby ponownie główne ogniwa PSG zaczęły funkcjonować prawidłowo. Inna sprawa, że w obronie w meczu z Napoli zabrakło kapitana zespołu Thiago Silvy, co na pewno utorowało drogę dla włoskich napastników.

 

Nikt jednak nie traci nadziei, że PSG jest w stanie odrobić straty i wygrać w Neapolu.

Tadeusz Fogiel z Paryża, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze