Pojedynek rozpoczął się tak jak to miało miejsce w wielu startach biało-czerwonych na węgierskich matach. Pasywność połączona ze stratą punktu i walka w parterze, w którym Chińczyk wykonał wózek i podwyższył prowadzenie na 3:0. W drugiej odsłonie Krajewski nie był w stanie wykonać ani jednej skutecznej akcji. Punktował za to jego rywal. Po przegranym polskim challenge'u na wniosek trenera po czterech minutach i dziesięciu sekundach na tablicy widniał wynik 6:0 na korzyść Menga. Rzut za cztery punkty na 50 sekund przed końcową syreną dał Azjacie wygraną przez przewagę techniczną 10:0.

 

W walce o złoty medal w tej wadze zmierzą się Rosjanin Siergiej Siemienow oraz Amerykanin Adam Jacob Coon, który w pierwszym pojedynku pokonał Krajewskiego na łopatki już po 1.54 min.

 

- No cóż, przegrałem. Jedziemy dalej. Rywal był dzisiaj lepszy - tyle miał do powiedzenia po pojedynku debiutujący w czempionacie globu legionista.

 

- Mieliśmy plan, aby Chińczyk znalazł się w parterze i wtedy Rafał miał za zadanie zdobyć punkty. Jest niezwykle pracowity, teraz trochę odpocznie, a potem czeka go start w mistrzostwach świata zawodników do lat 23, które odbędą się w dniach 12-18 listopada w Bukareszcie. Tam powinien Krajewski udowodnić, że jest na dobrej drodze aby zaliczyć wspaniałą zapaśniczą karierę - powiedział trener Edward Barsegja