- Wydaje mi się, że godnie się zaprezentowaliśmy. Nie mam pretensji do swojego zespołu za to spotkanie. Oczywiście w szatni nie było euforii, bo czuliśmy, że przy dzisiejszej dyspozycji i dodatkowym szczęściu mogliśmy wycisnąć więcej. Przy stanie 0:1 mieliśmy dwie bramkowe sytuacje, których nie zdołaliśmy jednak wykorzystać – przyznał Żukowski.

 

W poprzedniej rundzie PP piłkarze Huraganu wyeliminowali u siebie 3:2 KGHM Zagłębie Lubin, ale teraz 13. drużyna grupy pierwszej trzeciej ligi musiała uznać wyższość także występującej w ekstraklasie Arki.

 

- Z tej pucharowej przygody możemy być zadowoleni, bo pokazaliśmy nie tylko charakter, ale też piłkarską jakość. Widać było, że staramy się grać otwartą piłkę. Dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie. Mam nadzieję, że nasza postawa w tych rozgrywkach zostanie zapamiętana na lata. Teraz musimy mocno skoncentrować się na lidze. Chciałbym, aby spotkanie z Arką natchnęło nas i sprawiło, że w ostatnich trzech jesiennych kolejkach będziemy lepiej punktować – dodał szkoleniowiec Huraganu.

 

Rywali chwalił także trener gości, który nie ukrywał, że gospodarze wysoko zawiesili jego zespołowi poprzeczkę.

 

- Chciałbym pogratulować gospodarzom fajnej pucharowej przygody. Był to dla nas bardzo ciężki mecz, rozegrany w dodatku na trudnym, małym i grząskim boisku. Widać, że Huragan ma styl i dwóch bardzo ciekawych zawodników z przodu o innej charakterystyce. Jeden potrafi utrzymać się przy piłce, a drugi bardziej dynamiczny szuka wolnych sektorów – powiedział Zbigniew Smółka.

 

Zwycięską bramkę dla Arki zdobył w 71. minucie 17-letni skrzydłowy Mateusz Młyński. Gdynianie mogli objąć prowadzenie już w 9. minucie, ale rzutu karnego nie wykorzystał Goran Cvijanovic – słoweński środkowy pomocnik posłał piłkę obok słupka.

 

- Mecz na początku nam się nie ułożył i dlatego do końca było nerwowo. To jest jednak Puchar Polski i takie spotkania są na porządku dziennym. Z każdym rywalem jest ciężko i teraz widzę, że wyeliminowanie przez Huragan w poprzedniej rundzie Zagłębia Lubin nie było dziełem przypadku – zauważył Smółka.

 

Pomimo awansu do 1/8 finału tych rozgrywek trener żółto-niebieskich nie był do końca zadowolony z tego spotkania.

 

- Nie zrealizowaliśmy bowiem założonego planu, bo najlepszy, moim zdaniem piłkarz, czyli Adam Deja, a także Rafał Siemaszko, nie mieli prawa, a musieli spędzić na boisku 90 minut. Obaj zagrali bardzo ambitnie i dali z siebie tyle ile należy, ale w sobotę wieczorem rywalizowaliśmy w Gdańsku w derbach z Lechią, a w piątek czeka nas w Gdyni mecz z Pogonią Szczecin, która jest na fali. A to oznacza, że w ciągu sześciu dni rozegramy trzy spotkania. Mam nadzieję, że nasi zawodnicy szybko się zregenerują – podsumował szkoleniowiec Arki.