Choć według wielu ekspertów Ukrainiec miał zabrać rywala do szkoły boksu, to Bellew od samego początku wyglądał bardzo dobrze. Kapitalna praca na nogach oraz niesamowite uniki sprawiały mistrzowi wiele problemów. Wraz z każdym kolejnym ciosem swojego ulubieńca publiczność w Manchesterze szalała coraz bardziej. Anglik był coraz pewniejszy siebie, czasami opuszczał ręce, czasami prowokował, ale nawet na moment nie stracił czujności.

W końcu jednak do głosu zaczął dochodzić Usyk. Po raz kolejny mogliśmy podziwiać jego artyzm w ringu, niebanalne poruszanie się i bicie z różnych płaszczyzn. Z kolei Anglikowi jakby zaczynało brakować tlenu, przyjmował też coraz więcej czystych uderzeń. W ósmej rundzie nie wytrzymał. Najpierw przyjął kilka mocnych lewych, a na koniec padł po kombinacji prawy prosty - lewy sierpowy. Sędzia ringowy szybko zakończył pojedynek.

Dobra forma Bellew nie uszła uwadze arbitrów punktowych. Steve Gray z Wielkiej Brytanii oraz Alejandro Lopez z Meksyku widzieli jego przewagę po siedmiu rundach, podczas gdy Rosjanin Yury Koptsev ocenił starcie remisowo.

Wynik do momentu nokautu (po siedmiu rundach):

 

Yury Koptsev (Rosja) - 67:67

Steve Gray (Wielka Brytania) - 67:66 Bellew

Alejandro Lopez (Meksyk) - 68:65 Bellew