O sukcesie "Wojowników" przesądziła trzecia kwarta, którą wygrali 33:24. Uzyskaną w tym okresie przewagę spokojnie utrzymali do końcowej syreny. Kevin Durant i Klay Thompson zdobyli łącznie 29 i 24 punkty, nie myląc się ani razu w rzutach wolnych (11/11 i 5/5).

 

Wciąż nie gra kontuzjowany Stephen Curry, a dodatkowo w składzie Warriors zabrakło najlepszego obrońcy NBA w 2017 roku Draymonda Greena, zawieszonego za sprzeczkę z Durantem dzień wcześniej podczas przegranego spotkania z drużyną Marcina Gortata - Los Angeles Clippers.

 

"Tej sprawy nie będę wynosić na zewnątrz, nie dostarczę wam materiału na nagłówki. Co się stało, to się stało" - uciął Durant, dopytywany przez dziennikarzy o incydent z Greenem. Na pytanie, czy jego kolega klubowy wróci na parkiet w następnym meczu, lakonicznie odpowiedział: "Jestem pewny, że tak. Przed nami długi sezon".

 

W czwartek Warriors zagrają w Houston z drużyną Rockets, która we wtorek również odniosła zwycięstwo, pokonując na wyjeździe Denver Nuggets 109:99. Decydującą rolę odegrał najbardziej wartościowy zawodnik poprzedniego sezonu (MVP) James Harden, uzyskując w czwartej kwarcie 11 punktów z rzędu, co zapewniło gościom bezpieczną przewagę. W całym meczu zanotował tzw. double-double - 22 punkty i 11 zbiórek.

 

Dopiero drugi mecz wygrali finaliści rozgrywek w czterech ostatnich sezonach i mistrzowie z 2016 roku - Cleveland Cavaliers. We własnej hali zwyciężyli ekipę Charlotte Hornets 113:89, przerywając serię pięciu porażek. W drużynie "Kawalerzystów" wyróżnili się Jordan Clarkson - 24 punkty oraz Tristan Thompson - 11 punktów i 21 zbiórek. W zespole gości trzeci strzelec ligi Kemba Walker oddał 16 rzutów, ale trafił do kosza tylko... dwukrotnie.

 

Cavaliers zamykają tabelę Konferencji Wschodniej z bilansem 2-11.