- Odejście Andrzeja, to niepowetowana strata dla całego środowiska bokserskiego, w tym oczywiście również dla Izu Ugonoha. Aby walczyć w takim pojedynku musi być przygotowany bardzo dobrze nie tylko fizycznie, ale również mentalnie. Jako organizator gali, promotor oraz były sportowiec doskonale również rozumiem, jak ważną rolę trener pełni w życiu zawodnika – czytamy w oficjalnym oświadczeniu Dariusza Michalczewskiego, który  8 grudnia miał zadebiutować nowej roli promotora.

 

Myślę, że to dobra decyzja. Jeśli Izu nie czuje się na siłach walczyć z Demirezenem po tym co się stało, przesunięcie gali na późniejszy termin jest najlepszym rozwiązaniem. A bez tego pojedynku Tiger Fight Night Urban Jungle połączona z benefisem „Tygrysa” (skończył w tym roku 50 lat) nie miałaby większego sensu  Pamiętajmy, że wcześniej kontuzji doznał  Michał Cieślak, który miał walczyć z Nikolą Mijaticiem, a Mariusz Wach stwierdził, że Andrzej Wasilewski odradza mu pojedynek z niepokonanym Agronem Smakicim . W tej sytuacji walczyłby z kimś znacznie słabszym.

 

Można więc mieć  tylko nadzieję, że 16 marca nie będzie już takich przeszkód, i gala promowana przez „Tygrysa” Michalczewskiego stać będzie na wysokim poziomie.

 

Pytanie tylko, kto stanie w narożniku Izu Ugonoha, bo niewątpliwie trudno będzie zastąpić Andrzeja Gmitruka, trenera wyjątkowego, jak mało kto potrafiącego budować pozytywne relacje ze swoimi zawodnikami. Dariusz Michalczewski nawiązuje zresztą do tego w oświadczeniu:

 

- Jest to bardzo szczególny rodzaj relacji, nie tylko na płaszczyźnie zawodowej, ale również prywatnej. Dlatego też, biorąc pod uwagę wszystkie czynniki- licząc na zrozumienie kibiców i środowiska – podjęliśmy decyzję o przełożeniu gali .

 

Gmitruk taką właśnie relację z Ugonohem nawiązał, strata jest więc tym bardziej dla Izu bolesna. I chociażby dlatego walka z Demirezenem, broniącym pasa mistrza Europy WBO, byłaby w tej sytuacji trudnym wyzwaniem. Michalczewski wierzy w bokserskie możliwości Izu Ugonoha, i ma nadzieję, że wspólnie osiągną wiele, więc też nie chciał ryzykować.  Stąd taka, a nie inna decyzja. Myślę, że dobra i właściwa.