Pierwszy set długo toczył się przy przewadze gospodarzy, w środkowej części zdołali oni odskoczyć rywalom na pięć oczek (16:11). Siatkarze Stoczni zdołali odrobić straty (17:17) i wszystko rozstrzygnęło się w końcówce. Dwa błędy szczecinian: Nicholasa Hoaga w polu zagrywki oraz Łukasza Żygadły na rozegraniu dały dwa ważne punkty ekipie GKS (24:22). Atak Hoaga przedłużył nadzieje Stoczni, ale Karol Butryn zakończył seta w kolejnej akcji (25:23).

 

Drugą partię lepiej rozpoczęli przyjezdni (4:8, 7:11), ale siatkarze GKS dwukrotnie w tym secie odrabiali kilkupunktowe straty (12:12, 19:19). Seta zwieńczyła rywalizacja na przewagi. Obie ekipy miały w górze piłki na rozstrzygnięcie tej partii, ale z wojny nerwów zwycięsko wyszli gospodarze. Rafał Sobański ustalił wynik seta na 28:26.

 

Początek trzeciej odsłony również przebiegał pod dyktando Stoczni (2:6, 7:11), tym razem jednak gospodarze, mając kłopoty z przyjęciem oraz popełniając sporo błędów własnych, nie zdołali w dalszej części seta nawiązać walki z rywalami. W końcówce przewaga przyjezdnych była już wyraźna (12:20). Dwa ostatnie punkty przyniosły skuteczne ataki Simona Van De Voorde i Hoaga (17:25).

 

W czwartym secie podopieczni Piotra Gruszki wrócili do gry, dobrze prezentowali się w polu zagrywki, poprawili przyjęcie i w efekcie budowali przewagę (10:7, 15:8 – po serii pięciu wygranych piłek zwieńczonej asem serwisowym Tomasa Rousseaux). W końcówce seta szczecinianie zupełnie stanęli w miejscu i nie byli w stanie nic zdziałać w konfrontacji z dobrze grającym rywalem. Sześć ostatnich piłek wygrali siatkarze GKS, a seta i całe spotkanie zakończył as serwisowy Sobańskiego (25:12).

 

Najwięcej punktów: Karol Butryn (20), Tomas Rousseaux (17), Rafał Sobański (15) – GKS; Nicholas Hoag (21), Bartosz Kurek (19), Matej Kazijski (10) – Stocznia. Gospodarze, choć nieco gorzej punktowali w ataku, zdecydowanie lepiej prezentowali się w polu zagrywki (13–5), popełnili też mniej błędów własnych od rywali. MVP: Karol Butryn. 

 

Problemy klubu wyraźnie zaciążyły na grze szczecinian w tym spotkaniu. Siatkarze GKS grali bardziej wszechstronną siatkówkę, prezentowali solidną, zespołową grę i wygrali z faworyzowanym rywalem. Gości stać było jedynie na pojedyncze zrywy, krótkie przebłyski niektórych graczy. Trudno się temu dziwić, dalsze losy klubu ze Szczecina mogą się rozstrzygnąć w najbliższych dniach. 

 

GKS Katowice – Stocznia Szczecin 3:1 (25:23, 28:26, 17:25, 25:12)

 

GKS: Karol Butryn, Emanuel Kohut, Marcin Komenda, Bartłomiej Krulicki, Tomas Rousseaux, Rafał Sobański – Bartosz Mariański (libero) oraz Dominik Depowski, Maciej Fijałek, Bartosz Krzysiek, Gonzalo Quiroga, Dawid Woch.
Stocznia: Janusz Gałązka, Nicholas Hoag, Matej Kazijski, Bartosz Kurek, Simon van de Voorde, Łukasz Żygadło – Nicolas Rossard (libero) oraz Bartłomiej Kluth, Aleksander Maziarz, Adrian Mihułka, Nikołaj Penczew.